niedziela, 2 sierpnia 2015

75. Tick-Tock...



Milena

      Louis zawiózł Kornelię do ich mieszkania, podczas gdy my z Harrym skierowaliśmy się do domu Sylvii. Droga minęła nam w ciszy, podczas której otaczało nas nieprzyjemne napięcie. Oskarżenia Nialla pod adresem mojej przyjaciółki były poważne, ale nie wierzyłam w ich prawdziwość. Kornelia była zbyt wielką paranoiczką, by posunąć się do takiego czynu. Zbyt kochała też Louis’ego, by wtrącić go na całe życie do więzienia. Jeśli jednak Niall się nie mylił Kornelię czekało tylko jedno. A na to nie mogłam pozwolić nieważne jak bardzo spieprzyła sprawę. 
      - Sylvia! - krzyknął Harry, waląc pięścią w drzwi jej mieszkania. 
      - Już, już, boże Styles, nie drzyj ryja - usłyszeliśmy jej stłumiony głos. Po kilku sekundach jej wysoka sylwetka ukazała się naszym oczom. 
      - Wnoszę, że przysłał was tu Niall? - oparła dłonie na biodrach i zacisnęła wargi. Była blada i wyraźnie zdenerwowana. Czy mogło być aż tak źle?
      - Pokaż nam te nagrania - warknął Harry, a Sylvia tylko kiwnęła głową i otworzyła szerzej drzwi, by wpuścić nas do środka. 
      Nie miałam nawet czasu, by przyjrzeć się wystrojowi mieszkania, bo zostałam momentalnie pociągnięta do małego pokoiku zawalonego szkicami różnych postaci, książkami o tematyce kryminalnej i jakimiś papierami, zalanymi drobnym drukiem. Pod oknem stało drewniane biurko, na którym znajdował się stacjonarny komputer i dwa laptopy. Obok nich leżały dziwne odtwarzacze i urządzenia, przypominające konsolę Kornelii, o których działaniu nie miałam pojęcia. 
      Sylvia usiadła na krześle przed największym monitorem i kliknęła kilka razy myszką, odpalając uśpiony komputer. Przełknęłam głośno, a w moim gardle pojawiła się duża gula, gdy na ekranie wyświetliło się, wcześniej niezamknięte, okno z unieruchomionym obrazem Kornelii i Caluma, leżących w niedwuznacznej pozycji na łóżku w pomieszczeniu, którego wcześniej nie widziałam. Calum był posiniaczony i w bandażach, a takiego go widziałam po walce z Michaelem, gdy miałyśmy z Kornelią zapłacić dług Cliffordowi. Przyjaciółka opowiadała mi o tej sytuacji. Jak Calum poprosił, by położyła się z nim, jak Kornelia prawie zdradziła Louis’ego. Ale przecież tego nie zrobiła. Tak mi powiedziała…
      - Co do cholery - warknął Harry, patrząc na zamrożoną różowowłosą głowę, pochylającą się nisko, by sięgnąć ust Caluma. 
      - Wybaczcie. Na tym stanęło, gdy Niall nie wytrzymał i pobiegł do was - powiedziała cicho Sylvia i szybko przeniosła małą kropeczkę na pasku odtwarzania na sam jego początek. - Michael nas wyprzedził i podejrzewał Caluma o zdradę już od dawna. Pozakładał kamery w jego mieszkaniu, śledził każdy jego ruch. Znaleźliśmy te nagrania w mieszkaniu Ashtona, gdy próbowaliśmy dojść co się z nim stało. - dodała, podnosząc w ręce puste proste opakowanie po płycie. 
      - Kto kazał wam przeczesać mieszkanie Ashtona? - cisnął Harry przez zęby. Widziałam jak jego knykcie pobielały, gdy ściskał oparcie fotela, na którym siedziała Sylvia. 
      - Nikt. Zrobiliśmy to na własną rękę. Lepiej my niż policja - brunetka wzruszyła ramionami. 
      - Mieszkanie było wyczyszczone. Skąd ten pomysł? - Harry nie dawał za wygraną, wyraźnie poruszony obrazem, który zobaczył przed chwilą. 
      - Widocznie nie dość dobrze, jak się okazuje - rzuciła Sylvia i odwróciła głowę, patrząc na niego porozumiewawczo. Wiedziała. Sylvia wiedziała, że to my. Napięłam się i schowałam za Harrym, by nie dostrzegła mojego przerażenia. Styles zacisnął szczękę i w milczeniu kiwnął głową. Sylvia uniosła jedną brew, jakby chciała ostrzec nas, byśmy z nią nie pogrywali i zwróciła ponownie swoją twarz do monitora. Nie zdążyła jednak puścić nagrania, bo do środka wpadł bez ostrzeżenia Louis. Popatrzył zdyszany na naszą trójkę i kiwnął głową. 
      Był biały jak papier i drżał na całym ciele. Wyraźnie słyszałam jego przyspieszony oddech. Wyciągnęłam do niego rękę i uśmiechnęłam się łagodnie. 
      - Spokojnie. To na pewno jakiś przekręt - powiedziałam, obejmując go w pasie, gdy do mnie podszedł. 
      - Wiem. Nie zrobiłaby tego. - odparł, ale Sylvia pokręciła głową i zaśmiała się ponuro. 
      - Nie chcę was wyciągać z tej bańki pozytywnego myślenia, ale to nie wygląda dobrze - mruknęła, wciskając mały trójkącik na pasku odtwarzania. 
      Naszym oczom ukazało się mieszkanie, w którym stali Kornelia i Calum. Moja przyjaciółka uderzała pięściami w klatkę piersiową chłopaka i wyzywała go głośno. Z jej słów wywnioskowałam, że był to czas, gdy Harry wylądował w szpitalu po wyścigu z Ashtonem. Poczułam ciepło rozchodzące się po moim sercu, gdy widziałam jak wściekła była moja przyjaciółka. Jak płakała przez stan Harry’ego i broniła jego honoru. To było tak dawno. Bolesne wspomnienia, których unikałam. 
      - Nie jesteśmy przyjaciółmi, Kornelia. Nigdy nimi nie będziemy - powiedział Calum i po odpowiedzi Kornelii padło: - przyjaciele nie są w sobie zakochani - wstrzymałam oddech razem z Kornelią na ekranie i Louis’m przy moim boku. To nic. Wiedzieliśmy, że Calum kochał Kornelię. Sam tego nie ukrywał. Wszyscy o tym wiedzieli. Wiedzieliśmy. 
      Kornelia zaczęła się bronić, obrażać Caluma, ale wtedy ten powiedział:
      - Mów co chcesz. Wiem, że też mnie kochasz - widziałam zamiar spoliczkowania Caluma przez Kornelię, ale ten zwinnie ją powstrzymał - Powiedz. Powiedz, że nic do mnie nie czujesz. Dalej!
      Manipulacja, myślałam. Niemożliwe, by już wtedy Kornelia była zakochana w Calumie. Ale, ku mojemu przerażeniu ona nic nie odpowiedziała, wpatrując się z przerażeniem w mężczyznę. 
      - Tak myślałem - padło, po czym Kornelia powiedziała bez przekonania:
      - Nie kocham cię - nawet przez ekran komputera słyszałam kłamstwo w jej słowach. 
      - Gdyby nie Tomlinson, już byłabyś w moich ramionach. Jedyne o czym mogę ostatnio myśleć to to, jak cię wykorzystuje - spojrzałam na Louis’ego, który zaciskał szczękę i z uporem powstrzymywał łzy, gromadzące się w jego oczach. 
      - Gdybyś była ze mną. Gdybym mógł cię mieć… Cholera, spieprzyłbym z tego chujowego interesu. Znalazł sobie legalną pracę, ciesząc się twoim towarzystwem. To gówno i tak nie jest dla mnie. Zostałem, bo ty w tym siedzisz. Nie mogę przestać się obawiać, że znów ci się coś stanie. Tomlinson jest idiotą, że wciąga cię w to bagno. - nie mogłam powstrzymać się przed myślą, że Calum miał po części rację. 
      - Ostatni raz, gdy sprawdzałam to wasza grupa przyczyniła się do mojego porwania - warknęła Kornelia. Porwanie… Operacja, która niemal skończyła się tragedią. 
      - Jesteś pewna? - w momencie odpowiedzi Caluma Sylvia odwróciła się do nas i kiwnęła głową.
      - Myślę, że to jest moment, w którym zaczęli spiskować. Calum przekonał Kornelię do tej dziwnej idei życia we dwójkę gdzieś na odludziu, z dala od świata poza prawem. Pewnie jej porwanie miało duży udział w decyzji Kornelii. - chwilę po zakończeniu jej wypowiedzi, zobaczyłam na ekranie za nią, jak Calum i Kornelia łączą usta w czułym pocałunku. Pod tym kątem kamera nie uchwyciła twarzy Kornelii, ale wyraźnie widziałam, jak wplata palce w jego ciemne włosy i chętnie oddaje pocałunek. 
      - Zostań ze mną - kamera ledwo uchwyciła szept Caluma. Zauważyłam, jak różowe włosy poruszają się bezgłośnie w rytm kiwnięcia głową. 
      - Calum chwalił się tym w Bobbles. Mieliśmy przez ten pocałunek pierwszą poważną kłótnię - szepnął nagle Louis. Stał sztywno, wpatrując się w ekran. - Cała sytuacja potoczyła się trochę inaczej niż wyjaśniła mi to Kornelia - dodał i zacisnął powieki. Przeczyściłam gardło i opuściłam swoje ramię, które wciąż było oplecione wokół jego pasa. 
      - Na pewno jest jakieś wyjaśnienie. - powiedziałam, próbując go pocieszyć, choć sytuacja już teraz wydawała się być beznadziejna. 
      - Zabawne, że gdy wtedy odwiedziłem cię w szpitalu - zwrócił się do Harry’ego - ostrzegłeś mnie przed nią - odwróciłam się gwałtownie w stronę mojego chłopaka, a ten tylko zamknął oczy i kiwnął głową
      - Pamiętam… - mruknął
      - Ostrzegałeś mnie co spotyka zdrajców i że znajomość Kornelii z Hoodem jest ryzykowna.
      - A potem przekonałem cię, żebyś się z nią pogodził - w głosie Harry’ego było wyraźnie słychać poczucie winy. Obaj przestawali wierzyć w niewinność mojej przyjaciółki. A to dopiero początek nagrań, które oferowała nam Sylvia.
      - Przestańcie! Przestańcie tak gadać! To musi być jakaś manipulacja! - warknęłam, zaciskając pięści. 
      Sylvia uniosła brwi i puściła dalszą część nagrania, na której Calum rozmawiał na kanapie swojego salonu z jakimś nieznanym mi mężczyzną. 
      - To jest agent MI5. Jeden z najlepszych gnojków. Po naszym posterunku krążyły o nim legendy. - wyjaśniła Sylvia, wskazując na ubranego w garnitur blondyna. 
      - Musicie wzbudzić w nich zaufanie, by zdobyć jak najwięcej dowodów. Grupa Stylesa zawsze była na naszym celowniku, ale nigdy nie mogliśmy ich za nic złapać. Harry i Louis są pedantycznie czyści jeśli chodzi o zacieranie śladów - odezwał się niskim głosem, a Calum pokiwał głową i spojrzał nagle w miejsce, którego nie mogła uchwycić ukryta w kwiatach kamerka. 
      - To będzie łatwe. Tomlinson jest we mnie zakochany po uszy - naszych uszu dotarł głos Kornelii. Choć jego barwa była ta sama, ton zdawał się zupełnie różny od pełnego obaw, niepewnego lub sarkastycznego tonu, którym zwykle dysponowała. Brzmiała chłodno, bez uczuć, nienawistnie. 
      - Myślę, że Tomlinson już się do mnie przekonał, gdy dałem mu info dotyczące Michaela. Jeśli ze Stylesem zabiją go w barze, który im podałem upieczemy dwie pieczenie na jednym ogniu…
      Przerwa, czarny ekran, a potem widok naszego byłego mieszkania i Kornelii i Caluma ponownie połączonych w pocałunku. 
      - Takich ujęć jest wiele - mruknęła Sylvia, przesuwając nagranie do przodu. Trafiła niefortunnie na to z mieszkania Caluma, które zauważyliśmy z Harrym zanim dołączył do nas Louis. 
      Kornelia i Calum leżący w jego łóżku, tym razem poruszający się w sugestywny sposób. Kąt pozwalał nam dostrzec jedynie nagie plecy Kornelii i fragment zabandażowanego ciała Caluma. Kołdra zakrywała jego nogi i biodra mojej przyjaciółki, ale z przyciszonych westchnień i jęknięć, było łatwo wywnioskować co robili. 
      Zakryłam usta dłonią w szoku, a Louis cofnął się o kilka kroków, kręcąc głową. 
      - Omiń to - zażądał, a Sylvia natychmiast posłuchała, przesuwając kuleczkę niemal na koniec nagrania.
      - Kocham cię - usłyszałam głos Kornelii, ale już nie patrzyłam na ekran. Wpatrywałam się w podłogę, próbując ogarnąć myślami zaistniałą sytuację. - Tomlinson jest niegodny zaufania… - słowa przyjaciółki w głośnikach docierały do mnie w urywkach. 
      Wzdrygnęłam się nagle, gdy obok mnie rozległ się cichy chichot, który po chwili zamienił się w maniakalny śmiech. Spojrzałam na Louis’ego, który właśnie ocierał łzy i brał głęboki oddech. 
      - A my myśleliśmy, że Peter Evans był największym zdrajcą - rzekł i, klepnąwszy Harry’ego w ramię, cofnął się do wyjścia z pokoju. 
      - Zajmę się tym - warknął, tracąc nagle całą udawaną wesołość i przybierając mroczny ton.  Moje ciało zalał zimny pot. Wiedziałam co miał na myśli. Poczułam kowadło opadające na dno mojego żołądka, gdy Harry kiwnął głową, sam zaciskający z wściekłości szczękę. 
      - Nie wiemy jak daleko się posunęli. Ile powiedzieli MI5, ale musimy być ostrożni - wtrąciła Sylvia, jakby w ogóle nie przejęła się tym, że Louis nagle zaoferował się, by zdjąć Kornelię. 
      - Dalej już się nie posuną - rzucił Tomlinson, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów i wkładając jednego z nich między zęby. Położył dłoń na klamce, wybudzając mnie z szoku. 
      - NIE! Nie! Poczekaj! Nie uwierzysz chyba kilku zmanipulowanym nagraniom - zawołałam, a on spojrzał na mnie poczerniałymi oczami i uniósł wysoko brwi. 
      - Widziałaś wszystko, Milena. Twoja przyjaciółka jest zdrajczynią - syknął. Zauważyłam w jego ekspresji przebłysk bólu, który zaraz zmył wściekłością. 
      - Co się stało z obroną jej? Co się stało z “wierzę ci, Kornelia”? - krzyczałam, ignorując łzy, które spływały po moich policzkach. 
      - Uwierzyłem jej zbyt wiele razy i zobacz gdzie nas to zaprowadziło! - odkrzyknął i uderzył pięścią w ścianę obok siebie. Harry milczał uparcie, choć tak desperacko potrzebowałam jego wsparcia. Pokręciłam gwałtownie głową.
      - Te nagrania są zmanipulowane i udowodnię ci to! - zarzekałam się. Przekręciwszy oczami, Louis odwrócił się do mnie plecami i odpalił papierosa. Gdy zaciągnął się głęboko i wypuścił z ust kłęby szarego dymu zwilżył językiem wargi. 
      - Oszukujesz sama siebie - rzucił przez ramię i wyszedł z pokoju, nie patrząc w tył.
      - LOUIS! Nie rób tego! - krzyknęłam za nim
      - Masz godzinę, Smyk - usłyszałam jego głos, dochodzący z korytarza, a potem trzaśnięcie drzwiami oznajmiło mi, że wyszedł. 
      Odwróciłam się gwałtownie do Sylvii i spojrzałam z napięciem na ekran, na którym Kornelia całowała zawzięcie Caluma. Nie było czasu, nie było czasu!
      - Puść to wszystko od początku! - niemal wrzasnęłam, a Sylvia posłuchała od razu, choć jej ekspresja mówiła mi, że wątpiła w powodzenie mojego zadania. 
      Analizowałam nagrania raz za razem, patrząc w napięciu na zegar, znajdujący się w prawym dolnym rogu ekranu. Dziesięć minut, piętnaście, dwadzieścia. Zagryzłam paznokieć kciuka, czując coraz większe napięcie w żołądku. 
      - Dalej, dalej - mruczałam pod nosem. Słyszałam, jak Harry zaczął rozmawiać przez telefon, ale nie skupiłam się na jego słowach. Sylvia natomiast wzdychała zniecierpliwiona, obserwując ze znudzeniem moje starania.
      - Jeśli masz zamiar tu siedzieć i się boczyć to lepiej wyjdź - warknęłam do niej, ledwie panując nad swoim głosem - To nie życie TWOJEJ najlepszej przyjaciółki wisi na włosku - dodałam. Sylvia poczerwieniała na twarzy, ale uniosła jedną brew. 
      - Po prostu przyznaj przed sobą, że  Kornelia jest zdradziecką kur…
      - Zamknij mordę! - wrzasnęłam, obracając nagle jej fotel ku sobie i pochylając się nad nią. - Kornelia nas NIE ZDRADZIŁA! - ścisnęłam w pięści jej czarną bluzkę, ale nagle poczułam na swoich plecach delikatny dotyk. 
      - Dziecino, spokojnie. Dzwoniłem do Tommo i udało mi się kupić nam trochę czasu - powiedział łagodnym tonem. Ze szlochem puściłam ubranie Sylvii i zakryłam twarz dłońmi. Rozpłakałam się, bo nie mogłam już znieść napięcia, które ściskało każdą moją komórkę. Kornelia nas nie zdradziła, nie zdradziła…
      Harry polecił Sylvii, by zostawiła nas samych, a ona posłuchała go bez słowa protestu i zniknęła za drzwiami pomieszczenia. Opadłam na fotel, który przed chwilą zajmowała i płakałam niekontrolowanie, aż Harry uklęknął przede mną i pogłaskał moje uda.
      - Dziecino, uspokój się. Nie mamy wiele czasu, Louis jest na granicy opanowania. 
      - Kornelia nas nie zdradziła, musi to wiedzieć! - wychrypiałam, ale Harry tylko zamknął oczy i pokręcił głową. Dotknął dłonią mojego policzka, ścierając kciukiem łzy.
      - Póki co nie wygląda to dobrze. Cholera, Milena, gdyby nie ty sam bym do niej jechał i…
      - I co?! Zabiłbyś ją bez cienia dowodu? - przerwałam mu ostro
      - Milena, te nagrania to dowód. Zwykle mieliśmy jeszcze mniej, gdy trzeba było pozbyć się zdrajcy. 
      - Więc zapewne zabiliście wielu niewinnych ludzi - warknęłam i odwróciłam się do monitora, puszczając po raz kolejny nagranie. 
      Analizowałam każdą klatkę, każde zdanie wypowiedziane przez Kornelię. Wszystko zdawało się być bezbłędne. Jakość nagrań dobra i w żadnym wypadku niesugerująca oszustwa. A potem zauważyłam, że każda akcja, która mogła być dowodem zdrady Kornelii, wykonana była bez ujęcia jej twarzy w kamerze. Każde jej słowo, które brzmiało dla mnie tak obco było wypowiedziane, gdy nie mogłam dostrzec jej ust. Manipulacja…
      - Spójrz - szepnęłam nagle, czując jak w moim żołądku budowała się nadzieja. Harry pochylił się nade mną i podążył za moim palcem, który wskazywał teraz na Kornelię siedzącą na Calumie na łóżku w jego mieszkaniu. Puściłam nagranie w momencie, w którym moja przyjaciółka zaczęła schylać się do pocałunku. Lekki przeskok, ledwie widoczny dla nieuważnego oka i Kornelia całowała bruneta. 
      - Widziałeś? - zapytałam z nadzieją, a Harry zmarszczył brwi. 
      - Milena, myślę, że trochę sobie wmawiasz. 
      - Nie, nie, nie! Poczekaj - zminimalizowałam obraz w poszukiwaniu  jakiegoś edytora, który umożliwiłby mi puszczenie nagrania w zwolnionym tempie. Otworzyłam jeden program, który wydawał się najodpowiedniejszy i zamarłam. 
      Sylvia musiała zapomnieć o wyczyszczeniu pamięci programu, bo gdy otworzyło się przed nami jego okno, ujrzeliśmy linie pociętych fragmentów nagrań, które miały dowodzić o zdradzie Kornelii. Wszystkie wycinki zdawały się układać w to, co pokazała nam Sylvia.
      - Co do? - mruknął nagle Harry, patrząc na fragment domniemanego seksu Kornelii i Caluma. Cała scena, choć powinna być jednym długim paskiem, składała się z dwóch fragmentów, a pierwszy kończył się tam, gdzie widziałam minimalny przeskok, który chciałam pokazać Harry’emu. Odnalazłam źródło pliku drugiej części fragmentu i otworzyłam je w zwykłym odtwarzaczu. 
      - Kurwa mać! - zawołał nagle Harry i chwycił swój telefon. - Dalej, Louis, dalej - warknął, ale jego przyjaciel zdawał się nie odpowiadać. 
      Siedziałam na fotelu w szoku, przyglądając się Sylvii w różowej peruce, wchodzącej do łóżka. Nie wiedziałam czy mężczyzna, na którego biodrach usiadła to Calum, bo, choć sama spojrzała z mrocznym uśmiechem prosto w kamerę, dając nam do zrozumienia, że wiedziała o jej istnieniu, to ani razu nie ukazała twarzy tajemniczego mężczyzny. Michael nie ufał Calumowi i chciał się pozbyć naszej grupy? Czy tak właśnie było? 
      - Kurwa mać! Jego telefon nie odpowiada - Harry rzucił swoją komórkę na biurko i przeczesał nerwowo włosy dłońmi. Panika ogarnęła mój umysł, gdy zdałam sobie sprawę, że mogliśmy nie zdążyć. 
      - Musimy tam jechać - powiedziałam cicho, a Harry kiwnął głową i wyciągnął nagle broń zza pasa. Odbezpieczył ją i podszedł do drzwi. Sylvia była zdrajczynią. Zdrajcy zasługiwali na śmierć. 
      - Harry - szepnęłam, przerażona mrokiem jaki pojawił się na jego twarzy. Nie było w nim  litości. Miał niezbity dowód na zdradę i, jako szef, musiał bronić swojej grupy. 
      - Zostań tutaj, jeśli tego potrzebujesz - powiedział spokojnym głosem, który kontrastował z nienawiścią, jaka od niego biła. Kiwnęłam głową. Nie byłam pewna czy mogłam unieść ciężar widoku kolejnej śmierci. Ten świat był bezwzględny, a ja dopiero się do niego przyzwyczajałam. Harry uśmiechnął się do mnie słabo i wyszedł z pomieszczenia, stawiając po cichu swoje kroki. Już po kilku sekundach usłyszałam huk wystrzału. Żadnych słów i krzyków. Harry był tym razem litościwy. 
      Wybiegłam z pokoju, niemal wpadając na swojego chłopaka. Ujął moją twarz w dłonie i przyjrzał mi się dokładnie, zapewne by sprawdzić czy wciąż nie straciłam głowy. Ja jednak nie miałam na to czasu. Nie miałam czasu analizować powodów zdrady Sylvii, płakać nad jej śmiercią. Moja przyjaciółka była w niebezpieczeństwie przez okrutny przekręt i tylko to teraz się liczyło. 
      - Zatrzymajmy go! Musimy go zatrzymać - wydusiłam z siebie zanim Harry zdążył zapytać czy wszystko ze mną w porządku. Przełknął głośno i kiwnął głową, ciągnąc mnie za rękę. Gdy wybiegałam z mieszkania, dostrzegłam stróżkę krwi, wypływającą na posadzkę korytarza spod drzwi kuchni. 




      Louis siedział za kierownicą swojego audi, paląc już szóstego papierosa. Widok jego ukochanej, wydającej dźwięki rozkoszy, które dawał jej jego największy wróg nawiedzał jego głowę co sekundę. Był obojętny na MI5, które mogło w każdej chwili wsadzić go za kratki, jedyne co się liczyło to ona. Jej różowe włosy rozczochrane i poruszające się w nadawany przez Caluma rytm. Cieszył się, że kamera nie ujęła jej twarzy. Chyba nie byłby w stanie spełnić prośby Harry’ego, gdyby widział rozkosz Kornelii, która nie została spowodowana przez Louis’ego. 
      Chciał ją znienawidzić. Chciał myśleć “dziwka”, “zdrajczyni”, ale jedyne słowa, które przychodziły mu na myśl to “zagubiona”, “zmanipulowana”. 
      “Kocham cię”, czy słowa skierowane do Caluma brzmiały tak samo, gdy wypowiadała je w kierunku Louis’ego? Jakim cudem nie słyszał kropli kłamstwa, którą poiła go przez ostatni rok. Wściekłość zalała go ponowną falą i uderzył pięścią w kierownicę, a popiół z papierosa posypał się po jego spodniach. 
      - Dziwka - szepnął, ale nie brzmiało to wiarygodnie. Raczej groteskowo.
      Louis czekał na telefon. Czekał na znak od Harry’ego, że to wszystko manipulacja, że Kornelia była niewinna, ale to uparte urządzenie milczało, ciążąc w jego kieszeni. Bał się na nie spojrzeć, by nie widzieć wiadomości, jakie zapewne wysłała mu Kornelia. Nie wiedział, że popełniał błąd. Nie wiedział, że bateria w jego telefonie padła po rozmowie z Harrym. 
      Już czas, pomyślał i sięgnął do schowka na przeciwko siedzenia pasażera. Wyciągnął z niego broń, do której lufy dokręcony był tłumik i znieruchomiał. Nie mógł tego zrobić. Nie mógł zabić swojej ukochanej. Przecież ona była tak niewinna, tak przestraszona. Zawsze miała problemy z ukrywaniem swoich emocji. Nie mogła być aż tak dobrą aktorką… Lub była tak świetną aktorką…
“Kocham cię”, usłyszał ponownie w swojej głowie i syknął przez zaciśnięte zęby, jakby otrzymał cios w brzuch. Dość tego, nie maż się. 
      Wyszedł z samochodu i, schowawszy broń za pasem spodni, ruszył powolnym krokiem do swojego apartamentowca. Tam na górze znajdowała się osoba, którą kochał najmocniej na świecie. Osoba, która postanowiła zakpić sobie z jego zaufania i dźgnąć go setki razy w plecy. Osoba, która zdradziła nie tylko jego, ale też swoją przyjaciółkę i całą ich grupę. 
      Dlaczego, Kornelia? Czy tak bardzo bałaś się naszego zawodu? Wystarczyło powiedzieć. Wystarczyło przyznać, że to porwanie cię przeraziło. 
      Nie wiedział kiedy zadzwoniła winda, a on znalazł się na najwyższym piętrze budynku i stanął oko w oko z powodem całego zamieszania. 
      - Hej, Tomlinson, miałem nadzieję, że się miniemy - Calum zaśmiał się nerwowo, lecz Louis szybko zmył z jego twarzy uśmiech, zastępując go grymasem bólu, gdy pchnął go na ścianę, przyciskając lufę broni do jego ramienia. 
      - Ty skurwielu! Jebany zdrajco - szeptał, wciskając broń coraz głębiej w jego mięsień. Calum zaśmiał się ponuro i zacisnął z bólu zęby. Oparł głowę o ścianę, patrząc z góry na Louis’ego i zwilżył wargi. 
      - Opanuj się. Chyba nie chcesz jej zabić, to nie jej wina - warknął, ale Louis nie wytrzymał i pociągnął za spust, dziurawiąc mu ramię. Calum jęknął gardłowo i uderzył kilka razy głową w ścianę, zaciskając zęby w niemym cierpieniu. 
      - Nie będę słuchał waszych żałosnych kłamstw - powiedział Louis, przykładając tym razem broń do serca Caluma. 
      - Kretynie. Zabijesz ją, bo się we mnie zakochała? Nie jesteś w dramacie Szekspira, po prostu to przetraw i schowaj dumę - cisnął Calum przez zęby, zerkając lękliwie na metal w ręce swojego wroga. 
      - Tak… Przez to i przez MI5 - odparł Louis, a Calum pokręcił głową. 
      - MI5? O czym ty… - jego oczy z przymrużonych podejrzliwie zmieniły się w okrągłe spodki szoku, gdy kula przebiła jego płuco i serce. Zakasłał kilka razy, nie spuszczając wzroku z Louis’ego, a przy ostatnim szarpnięciu jego ciała z ust wyciekła mu stróżka krwi. Chwycił desperacko rękawów kurtki Tomlinsona, jakby ten miał wyciągnąć go z żądających szponów śmierci. Obaj wiedzieli, że było to bez sensu. Nic nie mogło go uratować, a świadomość tego obudziła głębokie przerażenie w blednących oczach. 
      Louis skrzywił się z obrzydzeniem, obserwując czerwoną plamę, która rosła w miarowym tempie na szarej koszulce Caluma. 
      - Jeszcze nie wygrałeś tej wojny - syknął, odpychając od siebie swoją ofiarę. Calum uderzył plecami w ścianę i zsunął się po niej, pozostawiając za sobą grubą szkarłatną smugę. Z jego wciąż otwartych oczu uciekło w końcu życie, choć z ust wciąż sączyła się krew. 
      Louis patrzył przez chwilę bez wyrazu na jego ciało, a potem, jakby dotarło do niego co zrobił, zakrył twarz w dłoniach i pochylił się do przodu, powstrzymując chęć zwymiotowania. 
      - Zasługiwałeś na to, gnoju. Od zawsze. - syknął, chwytając nieboszczyka za włosy i ciągnąc je lekko w górę. Spojrzał w ślepe oczy, jakby miał nadzieję, że Calum jeszcze go usłyszy. 
      - Doprowadziłeś do śmierci was obojga! - jego szept przepełniony był jadem. Czystą furią, która wraz z pociągnięciem spustu rozlała się po jego ciele, dodając mu odwagi. 

      To ona pozwoliła mu wyprostować ciało i ruszyć w stronę mieszkania, za którego drzwiami znajdował się jego kolejny cel. 


EYY i tu się kończy przedostatni rozdział! Jeszcze jeden i epilog! 
Wiem, że wcześnie i pewnie niektóre osoby jeszcze nie przeczytały ostatniego, ale napisałam rozdział i postanowiłam nie chować go w czeluściach mojego laptopa. 
Jak wrażenia? Podzielcie się :) Nie bójcie komentować! Szczególnie, że już tak niewiele zostało :O Tylko dwie kolejne szanse, byście mogły powiedzieć co sądzicie o #TTDff! 
Są komentarze, jest tag (#TTDff), zapraszamy więc do dzielenia się przeżyciami! 
Wielkie loff i podziękowania dla tych, które przetrwały z nami tak długo :D Obyście zostały do końca! 

18 komentarzy:

  1. O nie nie nie nie ja nie chce konca nie jestem na to gotowa po prostu nie.... Kupilam zapas meliski teraz mogę czytac a wy ze to przed ostatni rozdzial ja naprawde nie jestem na to gotowa... A czemu nie chcecie wydać tego ff jako książki? Mysle ze zrobilaby niezla furorę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Meliska się przyda, bo ostatni rozdział będzie obfitował w różne emocje :D Może i by się chciało wydać tę książkę, ale to jest dość trudne. A tu studia, praca, magisterka, tyle rzeczy. Ale kto wie co przyszłość przyniesie :*

      A. <3

      Usuń
  2. Wow. Chwila, co? Jestem w szoku. Jak on mógł zabić Caluma? No jak?! Lubiłam go i to strasznie. Cholera. Jak to zginął? Co to ma być? Ja się nie zgadzam. Louis ty idioto! Zabiłeś jednego z najlepszych! Nie wierzę, nie..
    Moje serce bije, obijając moje żebra. Moje oczy skanują po raz drugi tekst, by zobaczyć, że to kłamstwo. Mój oddech jest przyśpieszony, jak po biegu. Co wyście ze mną zrobiły?
    Harry, Kornelia MUSICIE zdążyć, zanim on ją zabije. A nie może, bo ona jest w ciąży, no, poza tym nie chcę, aby umierała. Jeszcze nie teraz. Muszą cieszyć się życiem, wziąć ślub, wychować potomka...
    Właściwie to dlaczego Calum wrócił? W sumie to dobrze, bo kupił troszkę czasu na uratowanie dziewczyny przepłacając za to życiem. Jesteście okropne! :'c
    Kurwa mać, nie wytrzymam!
    Jak to przedostatni rozdział?! O jejciu, jak to zleciało... ;C
    Będziecie pisać jakieś następne opowiadanie? Oby tak! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wyjaśni się w ostatnim rozdziale i epilogu :*
      Zleciało masakrycznie szybko :O A w sumie to już ponad rok :D

      Narazie nic nowego nie jest w planach, ale może po wakacjach coś wpadnie? Jeszcze zobaczym :*

      A. <3

      Usuń
  3. O matko, o matko, o matkoooo!!! :o :o kurde, jakie emocje! Oczy to miałam wielkie jek spodki, przez większość czasu! Ale dałas popalic :D Naprawde... jak dobrze, ze była Milena, ktora znalazla dowód zdrady kogos innego, bo tak...? Ojej, nawet nie chce o tym myslec!! Oby zdążyli, bo tak... nie, Ty nie możesz jej uśmiercić!!! :D
    Ale Sylvia? Zaskoczylłaś mnie ;) Nigdy bym o to jej nie podejrzewała ;)
    Ojejku, musze ochłonąć :D czekam na następny :) dziękuję, ze dodajesz rozdzialy i ze piszesz takie cuudo :3
    Miłego pisania ;)
    Pozdrawiam!!


    /Elliott
    Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie! Ciesze sie, ze wciaz udało sie zaskoczyć :D
      A. <3

      Usuń
  4. o mój boże :o ale sie porobilo
    chcialam was poinformowac ze zmienilam user xxfuckmebieber i czy moglybyscie dalej mnie informowac? x

    OdpowiedzUsuń
  5. OH MY GOD ! Powinno być teraz głupio tym osobą, które obrażały i uwierzyły w winę Korneli i Caluma. Pewnie osoby, które wręcz nienawidziły Hooda teraz się cieszą i składają w ofierze fanki Caluma. Ja dosłownie płaczę. Byłam i jestem zagorzałą fanką Korneli i Caluma i jego śmierć to był cios prosto w moje serce. W tym momęcie mam nadzieję, że Calum okaże się zły w następnym rozdziale i nie będzie mi go tak szkoda i nie będę miała ochoty wykastrować louisa i obciąć mu ręki, którą pozbawił Caluma życia. Jestem tak strasznie zdenerwowana, że nie obchodzi mnie czy kornelia przeżyje. Spodziewałam się, że to Sylvia, kiedy Niall powiedział żeby do niej jechali to zobaczyć. Nie byłyśmy do niej przywiązane, Zayn nie żył, to było najlepsze rozwiązanie. I n ie jest mi jej ani trochę szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to zobaczymy jak to sie dalej potoczy :D poki co trafnie myślałaś, moze tak zostanie :o

      A. <3

      Usuń
  6. O JEZU NIE! CALUM MIAŁ ŻYĆ!!!
    MILENA I HARRY, RADZĘ SIĘ WAM RUSZYĆ BO SAMA WAS POSTRZELĘ

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegna,biegną najszybciej jak potrafią!

      A. <3

      Usuń
  7. Czemu w takim momencie ???? HARRY I MILENA ruszać dupska macie zdążyć Louis nie może jej zabić !!! mam nadzieje że Lou uwierzy Milenie Korneli i Harremu oni mają żyć długo i szczęśliwie !!!! A Cal to Cal trudno !!TAK WIĘC DAWAJ SZYBKO NASTĘPNY !!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Element oczekiwania musi byc :D
      Mam nadzieje, ze dzis juz wleci nastepny ale to zalezy od wielu rzeczy :(

      A. <3

      Usuń
  8. Łomatkoboska!!!!! Jestem po prostu w szoki,jesteście genialne.Naprawdę.Jestem w 100% pewna,że znajdę to opowiadanie na półkach w księgarniach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam nadzieje, ze twoje przewidywania sie sprawdza :D :*

      A. <3

      Usuń