niedziela, 2 listopada 2014

33. I've watched you change

Czerwona czcionka!
Więcej nie trzeba mówić :D ENJOY! 


 I've watched you changed*




Milena

       Dokładnie o siedemnastej obudził mnie natrętny dzwonek do drzwi. Jęknęłam głośno i przekręciłam się na plecy. Idź sobie… pomyślałam o upartej osobie, stojącej za drzwiami mieszkania. Gdy dźwięk rozbrzmiał w moich uszach po raz trzeci, podniosłam się powoli, by sprawdzić kto to. 
        - Ja pierdolę. IDĘ, IDĘ! - usłyszałam w salonie krzyk Kornelii i uśmiechnęłam się do siebie. Nie musiałam wstawać. Spojrzałam na zegarek, a z moich ust ponownie wydobył się podłużny jęk. Musiałam. Powinnam zacząć szykować się na imprezę Louis’ego. Mimowolnie uśmiechnęłam się do siebie. Ostatnie dni były zbyt stresujące. Nawet spotkanie pożegnalne w Poznaniu, które miało być miłe i przyjemne, musiało wprowadzić kolejną dawkę nerwów do mojego organizmu. Potrzebowałam rozluźnienia, a Louis bohatersko przybywał mi z pomocą. Zsunęłam się z łóżka i ruszyłam do łazienki, zabierając ze sobą kosmetyczkę. Umyłam twarz i zęby. W pewnym momencie zamarłam, ze szczoteczką w ustach, gdy usłyszałam lekkie stukanie, jakby ktoś pukał do drzwi sypialni. Skupiłam całą swoją uwagę na dźwiękach, z niej dochodzących, lecz nic podobnego nie powtórzyło się już więcej. Wzruszyłam ramionami i wypłukałam usta, po czym nałożyłam lekki makijaż. Nie wzięłam do toalety rzeczy, więc wyszłam z niej w bieliźnie i zaczęłam przeszukiwać, nierozpakowaną jeszcze, walizkę, by znaleźć coś odpowiedniego na imprezę. Zadrżałam z zimna, więc przerzuciłam przez ramiona białe prześcieradło. Trzeba będzie zmniejszyć moc klimatyzatora. 
        - Jesteś popierdolona, wiesz o tym? - Harry… Odwróciłam się do drzwi sypialni i zamarłam. Poczułam łaskotanie w żołądku i pot na dłoniach. Od czasu chwili intymności w barowej łazience, sytuacja między nami stała się, co najmniej, niezręczna. Tłumaczyłam sobie, że dałam mu się pocałować przez, wpływający na moje myślenie, alkohol, ale nie do końca była to prawda. 
        Kornelia odmruknęła coś w odpowiedzi, czego nie byłam w stanie zrozumieć, rozległo się krótkie “mhm… uwielbiam…” Harry’ego i nagle moje drzwi zostały otwarte z impetem. Wzdrygnęłam się i zakryłam pospiesznie białymi fałdami cienkiego materiału prześcieradła. 
        - Nie potrafisz pukać?! - syknęłam na niego, patrząc w dół i sprawdzając, czy każdy skrawek mojej skóry jest zablokowany przed jego wzrokiem. Uff, wystawały tylko palce od stóp. Harry wszedł do sypialni i zatrzasnął drzwi za sobą, a potem bez słowa ruszył w moją stronę. 
        - Co ty… - zaczęłam, lecz przerwał mi, przyciskając swoje usta do moich. Niewiele się zastanawiając, zarzuciłam mu ręce na szyi, przez co prześcieradło straciło zaczepienie i opadło bezgłośnie na podłogę. Harry objął mnie w pasie i przycisnął do siebie, poruszając zmysłowo swoim językiem wokół mojego. Westchnęłam cicho w jego usta i zacisnęłam pięści na jego miękkich lokach. Zapach drogich męskich perfum otulił mnie, niczym najsłodszy narkotyk. Wiedziałam, że powinnam odepchnąć Harry’ego, powinnam wyzwać go, że wtargnął nieproszony do mojej sypialni, że dotyka mnie bez pozwolenia, ale słowa gdzieś umknęły, zagubione w sieci tęsknoty. 
        Delikatne opuszki jego palców zaczęły balansować niebezpiecznie blisko krawędzi mojej koronkowej białej bielizny. Zassałam jego dolną wargę, czując rosnące dreszcze pożądania. Cholera, tak dobrze było być blisko niego. Duże dłonie zacisnęły się nagle na moich pośladkach, co przywróciło mi chwilowo zdolność myślenia. 
        - Uh… Harry, co ty - zaczęłam, próbując się od niego odsunąć
        - Zamknij się - warknął, zawiązując nagle materiał majteczek na swoich palcach i pociągając go mocno. Koronka rozerwała się z trzaskiem, a ja wciągnęłam ze świstem powietrze, uświadamiając sobie, że stałam teraz przed nim naga od pasa w dół. 
        - Harry! - skarciłam go, patrząc na zniszczoną bieliznę.  Puściłam jego włosy i zasłoniłam się dłońmi, na co pokręcił głową w dezaprobacie, odrzucił na bok biały materiał i chwycił mnie za nadgarstki.
        - Kupię ci nowe - rzucił tylko i naparł na mnie, przesuwając w stronę łóżka. Moje kolana zetknęły się z miękkim materacem i ugięły, przez co opadłam na niego z cichym szumem. 
        - Nie możesz tego robić - powiedziałam cicho, bez przekonania, gdy przełożył przez głowę swój luźny, czarny t-shirt. Jego wytatuowane ciało wyglądało bosko, umięśnione, seksowne… Ciepło przebiegło po moim ciele, skupiając całą swoją moc między nogami. Cholera, ten facet będzie dla mnie zgubą. 
        - Czego? - zapytał z groźbą w głosie i przełożył jedną nogę przez moje uda, klękając nade mną. Moje myśli rozpierzchły się bezpowrotnie, mimo całej woli ich skupienia. Przełknęłam ciężko ślinę, gdy Harry pochylił się do mnie i otworzył mi usta językiem. - Czego? - powtórzył szeptem, a wibracje tego słowa dotarły do najintymniejszych miejsc mojego ciała. 
        - Uh… Tego… wchodzić tutaj… Kiedy… - jęknęłam cicho, gdy duża dłoń zacisnęła się na mojej piersi. 
        - Kiedy? - drażnił się ze mną. Polizał leciutko moją dolną wargę. SKUP SIĘ, MILENA! Jego język odnalazł drogę do mojej szyi, pieszcząc ją rozkosznie ciepłymi pocałunkami. 
        - Kiedy… Kiedy się przebieram. Bez, cholera - wsunął pode mnie rękę i rozpiął bez problemu stanik 
        - Słucham - mruknął i przygryzł delikatnie mój obojczyk 
        - Bez pukania - dokończyłam wreszcie, oddychając głęboko. Cichy, niski śmiech połaskotał moją skórę. 
        - Spełniam tylko rozkazy twojej przyjaciółki - uwolnił moje piersi z krępującego je stanika, a jego usta od razu odnalazły drogę do jednej z nich. Zassałam głośno powietrze, czując, że nie wytrzymam już długo. Mogłam dojść od samego dotyku jego ciepłych ust na mojej wrażliwej skórze. Nie obchodziło mnie, co Kornelia mu nagadała, potrzebowałam go w sobie tu i teraz. Nagle pisnęłam cichutko, gdy jego palce odnalazły drogę do mojego wnętrza. Zagryzł wargę, patrząc na mnie przymglonymi oczami. 
        - Już się bałem, że nigdy więcej nie zobaczę tych rumieńców - szepnął i poruszył dłonią, wprawiając mnie w niekontrolowane dreszcze. - Tak gotowa - dodał, a ja zamknęłam oczy, czując jak ponownie wypełnia mnie swoimi palcami. - Ale się do tego nie przyznasz, prawda? - warknął i odsunął swoją cudowną dłoń ode mnie, pozostawiając wrażenie nieznośnej pustki. Zacisnęłam zęby, poirytowana. Wilgotne palce dotknęły skóry mojego uda, na którym zacisnęły się nieznacznie. Zagarnęłam w pięści materiał pościeli i spojrzałam na Harry’ego. Jego oczy skanowały moją twarz, a rozszerzone źrenice zdradzały, jak bardzo był podniecony. Mimo to przerwał swoje ruchy i oparł łokieć na materacu, wpatrując się we mnie, jak idiota. 
        - Harry, do chu…
        - Powiedz to - syknął, zmieniając nagle pozycję i przyciskając moje nadgarstki do materaca. Kurwa… Gorąco wybuchło we mnie nowym płomieniem, gdy poczułam na sobie wybrzuszenie, rozciągające materiał jego spodni. 
        - Przyznaj jak bardzo tego chcesz. Próbujesz zasłonić się dumą, próbujesz pokazać światu, jaka jesteś silna i niezależna, udajesz, że pocałunki w Polsce nie miały miejsca, a mimo to leżysz tutaj mokra, jęcząca moje imię. - mruczał, znacząc przy tym długie ścieżki po wewnętrznej części mojego uda. Wydałam z siebie gardłowe warknięcie. 
        - Przyznaj, że pragniesz poczuć mnie w sobie, że tęskniłaś za tym od ostatniego czasu, że żałowałaś wyjazdu do Polski, bo nie mogłaś zaznać tego uczucia więcej niż przez jedną noc. - otulił oddechem moje ucho, a ja szarpnęłam się lekko, by uwolnić ręce, jednak jego uścisk był zbyt mocny. - Czekam… - polizał skórę mojej szyi, a ja przełknęłam ciężko ślinę. 
        - Harry… - zaczęłam cicho, drżącym głosem. Mruknął podłużnie na znak, że słucha. - Chyba śnisz - warknęłam i uśmiechnęłam się szyderczo. Spojrzał na mnie przymrużonymi oczami - A teraz po prostu wypełnij swój obywatelski obowiązek i zdejmij spodnie - dodałam, zbierając w sobie rozszarpane resztki silnej woli. Półuśmiech ozdobił jego piękną twarz, uwydatniając dołek w jednym z jego policzków. Puścił moje ręce, ale tylko po to, by przyciągnąć mnie za biodra bliżej siebie i wpić się ustami w moje usta. Pod nagą skóra czułam szorstki materiał jego czarnych spodni, których tak bardzo chciałam się pozbyć. Sięgnęłam więc rękami w dół i chwyciłam za guzik, odpinając go z łatwością, a potem przechodząc do rozporka. Spodnie Harry’ego współpracowały ze mną, jakby same domagając się rozebrania. Przenosząc dłonie na jego biodra, by zsunąć przeszkadzający materiał, moje palce napotkały coś zimnego i twardego. Mój uśmiech zbladł, a gdy Harry zorientował się co robię również spoważniał. Zbadałam dokładnie przedmiot, którego dotykałam i chwyciłam wyrzeźbioną rękojeść. 
        - Cholera, Milena, przepraszam, zapomniałem - mężczyzna skrzywił się i położył swoją dłoń na mojej, powstrzymując mnie przed pochwyceniem pistoletu. Wreszcie oderwałam wzrok od jego szmaragdowych oczu i spojrzałam zafascynowana na kaburę wiszącą swobodnie na specjalnym pasku. Broń wyglądała tak niewinnie, cicha i zimna, niezdolna do wyrządzenia krzywdy bez czyjejś pomocy. 
        - Gdzie byłeś, zanim tu przyszedłeś? - zapytałam, nie odwracając wzroku, jakby pistolet miał zniknąć, gdybym to zrobiła. 
        - Rozmawiałem z Cliffordem - odpowiedział szczerze, niepewnie. Cała jego zarozumiałość, która napędzała nasze pożądanie, zniknęła gdzieś w mgnieniu oka. - Musiałem wyjaśnić jedną sprawę, a przezorny zawsze ubezpieczony, nawet jeśli nie miało to związku z interesami - dodał, nie czekając na pytania. Kiwnęłam głową w zrozumieniu, zastanawiając się co to dla mnie znaczyło. Ze zdziwieniem przyjęłam w sobie brak jakichkolwiek negatywnych emocji, związanych z bliskością tego śmiercionośnego przedmiotu. W niezrozumiały sposób uważałam lśniący pistolet za coś ładnego, coś, co mogło dobrze pasować do mojej małej dłoni. Zgrabny, elegancki. Cholera, zamieniam się w Kornelię… Sięgnęłam ponownie po zimny metal, ale nie wyciągnęłam go z kabury, świadoma swojej niewiedzy dotyczącej broni. 
        - Nauczysz mnie strzelać? - zapytałam, zaskakując tym samym i siebie i Harry’ego. 
        - Co? - zamrugał kilka razy zdezorientowany. Dosłownie widziałam trybiki, przekręcające się w jego głowie, gdy analizował co mogłam mieć na myśli, zadając to pytanie. 
        - Chcę, żebyś nauczył mnie, jak obchodzić się z bronią - wyjaśniłam. - A teraz chcę, żebyś wreszcie dokończył to, co zacząłeś - dodałam, przyciągając go do siebie i całując głęboko. Początkowo jego ruchy były bardzo ograniczone przez kierujące nim wciąż osłupienie, a potem, jakby ocknął się z zamyślenia, wyciągnął język i pocałował mnie gwałtowniej i namiętniej niż kiedykolwiek. Włożył dłonie pod moje plecy i przyciągnął mnie do siebie, prawie unosząc nad łóżkiem. Zaśmiałam się w jego usta, czując, jak utracone na chwilę pożądanie wraca do mnie ze zdwojoną siłą. 
        - Zdejmij. Te. Spodnie. - wysapałam, próbując sięgnąć ich krawędzi, lecz, wciąż trzymana przez Harry’ego, nie byłam w stanie się ruszyć. Położył mnie z powrotem na materacu, a potem spojrzał wyczekująco w moje oczy. Jego oddech był przyspieszony, a wzrok głodny, jak u polującego drapieżnika. Z łatwością odczytując jego sugestie, ponownie sięgnęłam do jego spodni. Były już odpięte, więc zsunęłam je szybko, razem z bokserkami, a moim oczom ukazał się naprężony członek Harry’ego. Poczułam nagłą potrzebę chwycenia go w dłonie i dotykania w sposób, który wprawiłby Stylesa w niekontrolowane jęki, lecz ten miał inne plany. Odtrącił delikatnie moją dłoń i bez ostrzeżenia przejechał palcem po mojej płci. Wypuściłam gwałtownie powietrze z płuc i zacisnęłam pięści. 
        - Ja tutaj rządzę - warknął i wprowadził jeden palec do mojego wnętrza. Jeszcze się okaże, pomyślałam, lecz pożądanie nie pozwoliło mi wydusić nawet słowa. Pokiwałam tylko posłusznie głową, próbując powstrzymać cisnące się do ust jęki, gdy pieścił mnie rozkosznie. Och, nie baw się już ze mną… 
        Gdy już miałam błagać go o litość, Harry wpił się ustami w moją szyję, a potem rozdzielił moje uda dwoma szybkimi ruchami. Chciałam zaśpiewać z radości, napięcie w dole brzucha było nie do wytrzymania. Nawet nie zauważyłam kiedy sięgnął do kieszeni, leżących teraz na ziemi spodni i wyjął z niej foliową paczuszkę. Z amoku wyrwał mnie jej szelest, lecz nie na długo, bo zaraz po tym przyjęłam Harry’ego w sobie z głośnym krzykiem rozkoszy. Wsuwał się we mnie powoli i głęboko, statycznym tempem, wywołując eksplozję doznań. Głaskał przy tym moje uda, przysuwał mnie bliżej siebie i przygryzał raz po raz uwrażliwioną skórę szyi i piersi. Nie mogłam nic zrobić, tylko poddać się jego cudownym ruchom, odwdzięczając mu się za te wspaniałe doznania, jęknięciami ekstazy. Klęłam raz po raz, gdy trafił w wyjątkowo czułe miejsce, a przed moimi oczami rozbłyskiwały kolorowe gwiazdy. Sam Harry obserwował mnie z uwagą, jakby nie chciał uronić nawet jednego mrugnięcia, jednego gestu zaciśnięcia warg. Dyszał ciężko, wyrzucał czasami z siebie przekleństwa i bezwstydne komentarze, które sprawiały tylko, że szybciej zbliżałam się do szczytowania. 
        W pewnym momencie przyspieszył swoje ruchy, jego palce wbiły się w moją skórę, a z ust wydarło się kilka niskich warknięć. Nie mogłam przestać patrzeć na tę piękną twarz ozdobioną teraz wyrazem czystej namiętności. Czułam, że zbliżam się do krawędzi orgazmu i wiedziałam, że Harry również już tam był, aż w końcu doszedł z głuchym jęknięciem, ciągnąc mnie za szyję, by złączyć swoje wargi z moimi. Gdy poczułam jego język skrupulatnie badający każdy milimetr mojego, wypełniły mnie niekontrolowane fale spełnienia, przez które nie mogłam powstrzymać kilku pisków wysłanych wprost w usta Harry’ego. Drżałam spazmatycznie, zaciskając uda na jego biodrach, czując jego rozpychającą mnie męskość i nie chciałam zmienić tej pozycji już nigdy. 
        Opadłam bezwładnie na materac, a z każdego mięśnia uciekły resztki sił. Harry z przyspieszonym jeszcze oddechem wysunął się ze mnie i wstał z łóżka. Ruszył do łazienki, a po kilkudziesięciu sekundach wrócił nagi, wysoki, piękny i stanął obok mnie. Spojrzałam na niego przez mgłę, panującego jeszcze nade mną echa doznanego orgazmu i uśmiechnęłam się słabo. Wyciągnęłam do niego rękę i przyciągnęłam do siebie. Opadł na łóżko, kładąc dłonie po obu stronach mojej głowy. 
        Nie odzywał się, wodząc wzrokiem po mojej twarzy, zatrzymując się na chwilę na ustach. Nawet rozkoszne otępienie nie mogło powstrzymać wrażenia, że coś było nie tak. Zmarszczyłam brwi w zmartwieniu i położyłam dłoń na policzku Harry’ego. 
        - Co się dzieje? - zapytałam, przypominając sobie, jak odsunął się ode mnie po pocałunku na Tower Bridge. Czy teraz miało być to samo? Uśmiechnął się słabo i pokręcił głową. 
        - Nic - odparł i zaczął znaczyć łaskoczące kółeczka wokół mojego sutka. Zadrżałam i zagryzłam wargę, czując, że niedawno wyładowane pożądanie, zaczyna ponownie się we mnie budować. 
        - Jeżeli nie chcesz, żebym cię tutaj dosiadła, to przestań to robić - szepnęłam z zamkniętymi oczami i usłyszałam jego chichot. Przerwał pieszczotę tylko po to, by zacząć wodzić palcami po moim brzuchu. Lepiej… Otworzyłam oczy. 
        - Powiedz mi - nalegałam, widząc, że jego nastrój nie uległ zmianie. Zacisnął wargi, uwydatniając dołeczki w policzkach i spojrzał na mnie w napięciu. 
        - Naprawdę chcesz, żebym nauczył cię korzystać z broni? - zapytał, a ja uśmiechnęłam się do niego uspokajająco i pokiwałam głową. - Dlaczego? 
        - Przeczuwam, że sporo jej będzie wokół mnie, skoro już jestem tutaj… Wolałabym wiedzieć jak jej użyć… W razie wypadku… - przełknęłam nerwowo ślinę. Weszłyśmy z Kornelią w niebezpieczne towarzystwo, a ja nie wiedziałam, czego się spodziewać. Harry zacisnął szczękę i zatrzymał ruchy dłoni. 
        - Nie będzie żadnego “wypadku” - warknął, patrząc na mnie z determinacją. Przez chwilę prowadziliśmy niemą bitwę spojrzeń, aż w końcu kiwnęłam głową z łagodnym wyrazem twarzy. Zaczęłam gładzić palcami wierzch jego dłoni. 
        - Tak, czy inaczej. Chciałabym, żebyś to dla mnie zrobił - powiedziałam cicho i splotłam jego palce ze swoimi. Harry patrzył przez chwilę w nicość za mną, zastanawiając się nad prośbą, którą teraz wysunęłam, a potem pokręcił głową z zamkniętymi oczami i ścisnął moją dłoń. 
        - Wolałbym nie - rzucił, unikając mojego wzroku. Zmarszczyłam brwi, nieprzyjemnie zaskoczona jego słowami. 
        - Dlaczego? - zapytałam, puszczając jego rękę i odsuwając się nieznacznie. Westchnął ciężko, patrząc na mnie z wyrzutem i oparł się na łokciu. Jego szczęka zacisnęła się kilka razy. 
        - Powiedz mi - nalegałam, widząc, że próbuje coś przede mną ukryć. 
        - To głupie… - mruknął, kręcąc głową. 
        - Harry… - zaczęłam, lecz przerwał mi szybko 
        - Po prostu uważam, że jesteś na to zbyt niewinna. Jeszcze miesiąc temu nie wiedziałaś, że nasz interes istnieje. Myślałaś, że jestem jakimś niewinnym biznesmenem, a dzisiaj masz w głowie obraz mnie, jako kryminalisty. Nie zrozum mnie źle, cieszę się, że, mimo to, postanowiłaś tu wrócić, ale… - jęknęłam przeciągle i zamknęłam mu usta swoją dłonią. Jego oczy rozszerzyły się w lekkim szoku, ale przestał mówić, więc odsunęłam ostrożnie rękę. Z głębokim westchnieniem wstałam z łózka i podeszłam do walizki. 
        - Przestań mnie traktować, jak pieprzoną rusałeczkę, która boi się widoku broni - warknęłam, wyjmując z niej miętową, koronkową sukienkę. Harry usiadł na łóżku ze skrzyżowanymi nogami, zakrywając się prześcieradłem. 
        - Jeszcze wczoraj nie chciałaś nawet o tym rozmawiać, a dzisiaj nagle chcesz uczyć się strzelać. To chyba normalne, że będę przy tobie ostrożny - powiedział, wyraźnie powstrzymując się przed podniesieniem głosu. 
        - Miałam całą noc i trochę dnia na myślenie . W końcu z jakiegoś powodu tu wróciłam, prawda? Nie myśl, że teraz nagle ucieknę - wzruszyłam niedbale ramionami, choć czułam, wypełniającą mnie powoli, irytację. Zdziwiona usłyszałam za plecami cichy śmiech Harry’ego. Odwróciłam się w jego stronę, by ujrzeć, że wpatruje się w podłogę z szerokim uśmiechem, ozdabiającym jego piękną twarz. Zamrugałam szybko, zdezorientowana.
        - Co jest takie zabawne? - zapytałam, sięgając po, leżące na ziemi, majtki, tylko by po chwili przypomnieć sobie, że zostały całkowicie zniszczone przez silne ręce Harry’ego. Na samo wspomnienie tego, co przed chwilą zrobiliśmy, poczułam gorąco wpełzające na moją twarz. Odwróciłam się do walizki i wyciągnęłam z niej nową parę koronkowej bielizny. 
        - Twoja przyjaciółka powiedziała coś bardzo podobnego. - wyjaśnił, wychylając się za łóżko i chwytając zniszczony skrawek materiału. Spłonęłam rumieńcem, gdy, jak gdyby nigdy nic, zaczął się nim bawić. Cholera, naprawdę zamieniam się w Kornelię, pomyślałam i pokręciłam głową, odwracając wzrok od delikatnego materiału w rękach Harry’ego. Włożyłam nową bieliznę i sukienkę, i podeszłam do łóżka. 
        - Pomożesz? - zapytałam, odwracając się do niego plecami i wskazując na zamek, znajdujący się na plecach. 
        - Chętnie - odparł i dotknął ciepłymi dłońmi mojej skóry. Zadrżałam nieznacznie i potrząsnęłam głową, próbując przywołać się do porządku. Gdy sukienka została już zapięta, odwróciłam się do Harry’ego i zarzuciłam mu ręce na szyję. Uśmiechnął się krzywo i przyciągnął mnie bliżej siebie, sprawiając, że zachwiałam się, gdy moje kolana uderzyły o materac. Westchnął cicho, a jego długie palce odnalazły drogę do krawędzi sukienki i uniosły ją nieco. Leniwy dotyk z tyłu moich ud przyprawił mnie o gęsią skórkę. Harry przygryzł wargę i posłał swoje dłonie nieco wyżej. Odchrząknęłam ostrzegawczo, a on zaśmiał się tylko i odsunął na bok krawędź moich majtek. Zadrżałam. 
        - Nauczysz mnie strzelać? - zapytałam z zamkniętymi oczami, ledwo sklejając słowa. Długie palce odnalazły drogę do najczulszego miejsca w moim ciele. Wciągnęłam powietrze przez zęby i zacisnęłam mocno pięści na jego lokach. 
        - Nauczę - wymruczał i poruszył palcami, a przed moimi oczami pojawiły się gwiazdki. Jęknęłam cicho i popchnęłam go mocno, zmuszając, by położył się na łóżku. 
        - Dobrze. Postaraj się, więc nie psuć teraz żadnej części mojej garderoby - warknęłam, siadając na twardniejącej męskości. 

        Impreza u Louis’ego okazała się być miłą odskocznią od rzeczywistości. Nie mogłam odsunąć od siebie wrażenia, że wszystko zaczęło nagle układać się tak, jak powinno. Natrętne myśli nie zaprzątały mi głowy, a przy Harry’m zaczęłam czuć się równie komfortowo, jak przed odnalezieniem skrytki w jego domu. Coś podpowiadało mi, że owe wrażenie spokoju jest złudne i wszystko zostanie zburzone z kolejnym odkrytym sekretem Stylesa, lecz postanowiłam to zignorować. Miałam dość zamartwiania się, dość nerwów. Chciałam cieszyć się chwilą i wolnymi dniami, ponieważ w poniedziałek czekał mnie stresujący powrót do Little Things, więc trzymałam się tego postanowienia od rana. 
        Harry nie mógł oderwać ode mnie swoich rąk, przez co nie doczekaliśmy końca imprezy, bo zostałam zaciągnięta do naszego mieszkania, gdzie mężczyzna zajął się mną w podobny sposób, jak tego ranka. Gdy następnego dnia, obudziłam się w pustym łóżku, odnalazłam na poduszce karteczkę z wiadomością wypisaną pięknym charakterem pisma. 

        “Obowiązki wzywają. Wyglądałaś tak UROCZO, że wolałem Cię nie budzić. Ach! Pamiętasz o tej swojej idiotycznej prośbie? Cóż, mam do Ciebie taką słabość, że zarezerwowałem strzelnicę na przyszły tydzień. Mam nadzieję, że się cieszysz. 

P.S. Wpadnę wieczorem Cię pomęczyć. 
P.S. P.S. Tak naprawdę nie obudziłem Cię, bo nie chciałem, żebyś ponownie rzuciła się na mnie ze swoimi napalonymi szponami.
P.S. P.S. P.S. Zboczeńcu”



        Parsknęłam śmiechem i opadłam z powrotem na miękki materiał. Czy rzeczywiście tak łatwo potrafiłam wybaczać? Czy tęsknota zupełnie przyćmiła mi logiczne myślenie? A może Kornelia miała rację? Może czasami trzeba posłuchać swoich emocji? Nie znałam odpowiedzi na te pytania, ale wiedziałam jedno. Byłam zadowolona. Nie wiedziałam, czy mogłam użyć słowa “szczęśliwa”, ale na pewno byłam zadowolona. Wskazywał na to uśmiech, który nie potrafił spełznąć z mojej zarumienionej twarzy. Jeżeli związek z przestępcą miał przyprawić mnie o dobry humor, niech i tak będzie. W końcu, rzadko pozwalałam sobie na małe szaleństwo. Małe szaleństwo…
        Postanowiłam wykorzystać ten dzień na spełnienie wyznaczonego sobie jeszcze w Polsce zadania. Odnalazłam w portfelu, podany mi przez Karolinę, adres Liama i udałam się w wyznaczone miejsce jeszcze przed południem i około dwunastej zapukałam w ciężkie drewniane drzwi apartamentu jednego z londyńskich wieżowców. Przez głowę przebiegła mi myśl, że powinnam uprzedzić Liama o mojej wizycie, ale przypomniałam sobie, że nie miałam jego numeru telefonu. Usłyszałam za drzwiami ruch i po chwili w korytarzu rozległ się metaliczny dźwięk zamka. 
        Liam stanął przede mną w zwykłych jeansach i luźnym t-shircie. Poza kilkudniowym zarostem, nie różnił się zbytnio od mężczyzny poznanego na pierwszej imprezie Louis’ego. Uśmiechnął się na mój widok, lecz jego oczy wyrażały zdezorientowanie. 
        - Cześć? - przywitał się niepewnie i otworzył szerzej drzwi, wpuszczając mnie do środka. 
        - Hej - rzuciłam wesoło i przyjęłam zaproszenie. Weszłam do bogato zdobionego salonu pełnego antyków i klasycznych mebli, które wprawiły mnie w osłupienie. Nie wiedząc czemu, spodziewałam się prostoty i nowoczesności. Liam wkroczył za mną do pomieszczenia i wcisnął dłonie w kieszenie jeansów. 
        - Więc… Nie chciałbym być niegrzeczny, ale co tu robisz? - zapytał, a ja potarłam nerwowo ramię. No właśnie, co tu robisz, Milena? 
        - Um… Chciałam zobaczyć, jak się miewasz - odpowiedziałam wymijająco i udałam, że niezwykle zainteresowała mnie drewniana komoda, na której poustawiane były książki obite w  skórzane oprawy. Liam spojrzał na mnie litościwie i uśmiechnął się nieznacznie. 
        - Czytaj: “chciałam zobaczyć czy nie ćpasz”? - rzucił, a ja zamarłam, czując jak oblewa mnie pot. Ten facet na pewno wiedział, jak wprowadzić niezręczność do konwersacji. Wskazał ręką fotel, więc usiadłam, z ulgą przyjmując daną mi chwilę na zastanowienie się nad odpowiedzią. 
        - Herbaty? - zapytał, a ja pokręciłam głową. Wzruszył więc ramionami i usiadł w fotelu naprzeciwko mnie. 
        - Jak ci idzie? - zapytałam, postanawiając nie owijać w bawełnę. Oboje wiedzieliśmy, co stało się tamtego dnia w Little Things, nawet jeśli Liam był zbyt naćpany, by kontrolować swoje zachowanie. Oparł łokcie na kolanach i pochylił się, patrząc na mnie uważnie. Nie wiedziałam czy przekroczyłam granicę, ale jeśli tak było, nie mogłam tego cofnąć. Za późno na odwrót. Milczał przez dłuższą chwilę, a potem westchnął ciężko. 
        - Harry cię przysłał… - warknął i opadł plecami na oparcie fotela. 
        - Co? - zapytałam, zdezorientowana. Parsknął kpiąco i pokręcił głową, po czym zacisnął szczękę. 
        - Powiedziałaś mu? - skrzyżował ręce na piersi, patrząc na mnie z wyrzutem, a ja uniosłam wysoko brwi. 
        - Oczywiście, że nie. Zwariowałeś? - syknęłam oburzona i wstałam z fotela - To był błąd. Pójdę już - dodałam, ruszając w stronę drzwi wyjściowych. 
        - Poczekaj. Wybacz! - zawołał za mną, a ja zatrzymałam się w progu salonu i odwróciłam ponownie w jego stronę. - Usiądź - poprosił, patrząc wymownie na fotel. Westchnęłam ciężko i ponownie opadłam na miękką skórę. Liam badał mnie przez chwilę spojrzeniem po czym wziął głęboki oddech. 
        - Mam wzloty i upadki - mruknął, wzruszając ramionami, patrząc w okno, za którego rozpościerał się widok na, płynącą leniwym nurtem, Tamizę. Kiwnęłam w zrozumieniu głową. 
        - Potrzebujesz czegoś? Kornelia pracowała…
        - Nie. - przerwał, nim zdążyłam skończyć swoją propozycję. - Mam swoich lekarzy, a wy dwie jesteście zbyt blisko Stylesa i Tomlinsona - powiedział bez cienia emocji w głosie. Poruszyłam się nerwowo w fotelu, zastanawiając, czy dobrze zrobiłam, przychodząc tu. Liam wydawał się poirytowany moją obecnością, a ja mimo całej swojej dobrej chęci, miałam ochotę opieprzyć go za okazywaną mi niewdzięczność. 
        - Myślałam, że jesteście przyjaciółmi - powiedziałam, tonem zimniejszym, niż zamierzony. Liam zaśmiał się bez wesołości i kiwnął głową z nieobecnym wzrokiem. 
        - Jesteśmy, jesteśmy… Ale są rzeczy, o  których nawet przyjaciele nie powinni wiedzieć. - nagle jego głos obniżył się o kilka tonów, a na twarzy odbiło się zmęczenie i cień smutku. Ten widok chwycił mnie za serce, odpychając całą złość. Liam cierpiał, choć próbował to ukryć. Nie powinnam być dla niego tak surowa. Miał rację, moja bliskość z Harrym i Kornelii z Louis’m mogła odpychać go od spoufalania się na temat swojego nałogu. Przecież Karolina wyjaśniła nam, że konsekwencje mogłyby być poważniejsze, niż myślałyśmy.
        - Liam… Jest coś, co mogę dla ciebie zrobić? - zapytałam, patrząc na niego uważnie. Uśmiechnął się słabo i wzruszył ramionami. Zaczął bawić się nitką, która wystawała z materiału jego spodni, milcząc przez chwilę. 
        - Nie mówić Harry’emu? - powiedział cicho. 
        - Coś poza tym? - pokręcił głową i wstał, więc zrobiłam to samo. 
        - Nie… Ale dzięki za propozycję - rzekł i wymusił w sobie uśmiech. Domyśliłam się, że chce być sam, więc ruszyłam w stronę wyjścia. 

        - Jeśli jednak będziesz czegoś potrzebował… Proszę, zadzwoń do mnie - powiedziałam przez ramię, nim zamknął za mną drzwi. Podziękował tylko cicho i po kilku minutach byłam już w wagonie metra, zastanawiając się czy kiedykolwiek przyjmie moją propozycję. 

*Widziałem, jak się zmieniasz

28 komentarzy:

  1. Okej więc cieszę się ,że Harry i Milena ten teges XD Ich relacje, to co się między nimi dzieje jest jak swsgeurgbhfujf. Czekam co będzie następnym razem, a propo zmieniłam nazwe na tt, przepraszam za kłopot. Z @Se_gwiazdeczka na @meakacool. Jeszcze raz przepraszam za klopot i zamieszanie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie martw się :D M. jest organizacyjnym MISZCZEM, więc dla niej to żaden kłopot :D Cieszę się, że rozdział się podoba <3

      A. <3

      Usuń
    2. Nie ma problemu, już Cię zmieniłam w liście informowanych:)
      3 osoby zmieniły ostatnio nazwy i dwie znalazłam, a Ciebie nie mogłam, więc nie poinformowałam Cię dziś. Przepraszam:(

      Usuń
    3. Nie ma sprawy, jeszcze raz przepraszam za Zamieszanie! ;) Byłam taka niecierpliwa, że już od 20 sprawdzałam czy jest nowy rozdział także nic się nie stało :D

      Usuń
  2. Rozdzial cudowny jak kazdy zreszta, macie niesamowity styl pisania i wgl.
    Ale TA scena, ona byla taka jeeju *-*
    OMG to jest zdecydowanie moje ulubione fanfiction '.'
    Kocham je po prostu, nie wyobrazam se zycia bez niego <3

    Lots of love
    Your's @PolusiaLove

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwwwww, Kochana, strasznie się cieszymy, że jesteś z nami i dziękujemy za te piękne słowa!!! <3

      M. xx

      Usuń
  3. Rozdział jak zawsze genialny wgl ta karteczka harry'ego śmiałam się z tego :) czekam na next do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że TTD wywołuje pozytywne emocje:D

      Do następnego, karolinko! :*

      M. xx

      Usuń
  4. I znowu nie jestem pierwsza ! ;c :D
    Ale za to jestem w niebie <3
    Boże co za cudowny rozdział ;o
    Aż nie wiem co napisać... to jest.... o boziu
    Może... zacznę komentować
    MILARRY MILARRY MILARRY <3333
    Wiedziałam YasssssS.!
    Oni... się... kochali! W dosłowny znaczeniu... i to było takie piękne ;oo
    i ta "dominacja" Harry'ego
    (Boże, dobrze że moja mama nie czyta tego co tu wypisuje bo by się załamała xd)
    przepraszam was za te moje dziwne komentarze no ale emocje ciągle są we mnie :D
    Oj Harry Harry, będziesz musiał odkupić majteczki ^^
    A teraz tak na poważnie to zaczynam się bać.
    Coraz bardziej widać, że coś się będzie działo. No czuję, że Milena NA PEWNO użyje broni ;<
    I wtedy.... to się dopiero zacznie ;3
    Gdzieś, gdzieś jeszcze było "mały sekret Harr'ego wyjdzie na jaw" ....
    to też niepokojące
    Bo niby są to tylko przypuszczenia Mileny, a jak wiemy woli ona założyć najgorsze jednak...
    No okej, co tu się dłużej rozwodzić, pożyjemy poczytamy czy coś :3
    Wizyta u Liama, czyli co? Coś się stanie z Liamem?
    A może Harry dowie się (albo Lou) że Liam ćpie i coś mu "zrobią" a potem Liam będzie myślał, że to Milena albo Kornelia?
    O nie, to by było straszne ;o
    Więc mam nadzieję, że pozostanie to tylko moim niespełnionym domysłem :)
    Co tu więcej gadać - rozdział zajebisty jak zawsze, ale chyba będzie moim ulubionym *-*
    (nie, nie chodzi tu o czerwoną czcionkę! ^^)
    (tak, chodzi haha)
    Taka super niespodzianka ! <3
    Dziękuję :*
    Kocham i czekam na następny :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie w 100% lepiej bym tego rozdzialu nie skomentowala :3 xx

      Usuń
    2. Ahahhaha, Justynka, wiedziałyśmy, że Ci się spodoba!:D
      Twoje komentarze są zajebiste, a nie dziwne, a zresztą doskonale wiemy, jak pisze się pod wpływem emocji:D
      Rozwaliłaś mnie tymi nawiasami na końcu, śmieję się, jak głupia xD
      Kochamyyyyyyyy :*

      M. xx

      Usuń
  5. powiadomienie na tt zadowoliło, a rozdział sprawił że moje HiM feels są taakie xgghfuijbxGjkiyfdxhhj dosłownie :D cóż ja uwielbiam to ff tak bardzo, cieszę się że kontynuujecie coś tak dobrego....i że jest to takie....dobre xd wiem, że jeszcze wiele przed.nami więc już czekam niecierpliwie na każdy następny rozdział tej historii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw Milarry, a teraz HiM, rozwalacie Dziewczyny:D Uwielbiamy Wasze komentarze, strasznie nas motywujecie:D

      M. xx

      Usuń
    2. Dziękujemy za te boskie komplementy! <3 i nie martw sie, poki co nie zamierzamy jeszcze kończyć naszej pracy nad TTD :D
      A. <3

      Usuń
  6. o ja jebie!
    jaki hot rozdział!
    A. nie możesz dodawać takich scen w godzinach wieczornych i na dodatek po tych rozmowach, które z M. "chwilę" wcześniej prowadziłyśmy!!! bo jak się spotkamy to nakopię Ci do dupska! ;p
    hahahahahhahahahahahaahah Milena nauczy się strzelać, żeby kropnąć Harolda jak ją doprowadzi do szewskiej (xD) pasji, na bank mówię wam!

    PS. Wiecie co lubię w ff -bójki i sex- :> kontynuujcie kontynuujcie czekam na więcej Grupy Clifforda i na cięte riposty Kolumna xD


    Btw. nie wiem dlaczego nie dostaję przedpremierowych rozdziałów wcześniej.... wiecie, ze to nie sprawiedliwe :(

    YOLO i kisssski
    @No_Maybe_Yes

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, przecież to oczywiste! W pewnym momencie Milena straci cierpliwość, wkurzy się na Harrolda i po prostu wyciągnie mu spluwę z kieszeni, kiedy będzie go rozbierać, a on będzie myślał, że ściąga mu spodnie, bo chce COŚ zrobić NA PODUSZKACH i po prostu właduje mu kulkę w łeb. Albo w coś innego... xD

      A my lubimy napaloną Talę xD Czyżby okres się zbliżał? ;>

      Przepraszamyyyyyyy, postaramy się teraz Ci dawać przedpremierowe pokazy TTD:D

      M. xx

      Usuń
    2. Wybacz, ale była wena na takie sceny to dlaczego jej nie wykorzystać ;> A Wasze rozmowy z M. jeszcze bardziej motywowały xD
      Musisz przyjeżdżać na weekendy to będziesz dostawała! :D

      A. <3

      Usuń
  7. W tym tygodniu bylam tak zajęta i miałam tyle na glowie ze nawet nie wiem jak ten czas leciał xd cieszę sie ze jest nowy rozdział bo jest taki fjdhhdvxksndkbsj <3 <3 <3 jestescie po prostu bogami jesli chodzi o pisanie :D @annakalbar

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Wy jesteście boginiami komentowania!!! <3 :D

      Usuń
  8. Super rozdział! Ta karteczka od Harry'ego haha! Badzo się cieszę, że Harry i Milena są już razem? Załóżmy że tak no w każdym bądź razie czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy są razem to przekonasz się w następnych rozdziałach:D
      Super, że się podobało:D
      Następnego możesz się spodziewać jak zwykle w przeciągu tygodnia:)

      M. xx

      Usuń
  9. Przyjaciółka (ta mistrzyni komentowania xd ) poleciła mi Wasz ff i pierwszy raz się jej chyba posłuchałam i nie żałuję :D dlatego z ręką na sercu mogę stwierdzić, że to po prostu MISTRZOSTWO ! To jedno z najlepszych opowiadań jakie kiedykolwiek czytałam, śmiało mogę nawet porównać je do jakiejkolwiek książki fantasy bo jest na naprawdę wysokim poziomie. I nie wcale nie żartuje, bo jest naprawdę świetne. Nie jest tak jak typowe ff, że w każdym fabułą jest podobna, tu jest calkiem inna, zaskakująca..no po prostu mega. Dodatkowo napisane świetnym językiem, tak stylistycznie przez co świetne się czyta, trzyma też w napięciu co uwielbiam. Ubóstwiam też te sceny erotyczne ^^ nie to, że jestem jakimś tam zboczeńcem xd ale są tak świetne i pięknie opisane <3 Normalnie nie ma się do czego przyczepić :D Jak już zaczełam czytać to nie mogłam się oderwać, cały czas tylko myślałam : "kiedy wróce do domu i już zaczne juz czytac", bo jest strasznie wciągające i ciagle chce się wiecej i więcej, jak narkotyk xd Poza tym ja nie czytam zbyt dużo, zdarza to się wtedy, kiedy coś mnie wciągnie i jest naprawdę dobre :) Też ostatnio nie mam duzo czasu, bo nauka, ale zawsze się sprężałam ze wszystkim, zeby moc przeczytac chociaż kilka rozdziałów, bo są boskie i nie mogłam sobie odpuścic. Dobra bo się rozpisałam xd Co do tego rozdziału to wiedziałam, że Milena się przełamie, nie mogła wiecznie udawać, że wróciła do Londynu tylko dla Korneli i pieniędzy :D Rozwalił mnie ten moment, a właściwe dwa jak te majtki jej rozerwał,a potem ten tekst "ja tu rządze" hahaha :D Troche się też obawiam o Milene, bo po co chce się nauczyc strzelać ? Hm..pozostaje czekać na odpowiedź :)
    Przepraszam, ze się tak rozpisałam, ale chciałam dać taki jeden dłuzszy komentarz nawiązujac do wszystkich rozdziałów, bo nie miałam czasu pod każdym komentować, bo tak sie zaczytałam :D
    Kocham Was i Wasz ff, pamiętajcie, ze jesteście świetne i nigdy nie przestawajcie pisać ! Bo świetna wam to wychodzi :) <3
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział :)
    Trzymajcie się ! :*
    @MakeMyHappyy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Awwww <3 <3 <3 Po pierwsze: nigdy nie przepraszaj za długi komentarz, bo takie są zajebiste <3 <3 <3 :D A widzę, że u Was to "rodzinne" ;> :>

      Nawet nie wiesz ile takie słowa dla nas znaczą <3 Staram się pisać jak najlepiej, choć wiem, że wciąż nie jest to super ambitna stylistyka, to próbuję osiągnąć jakiś tam poziom, który by nie zniechęcał, więc Twój komentarz jest po prostu bezcenny <3 <3 Dziękuję!!! (Tym bardziej, jeśli chodzi o sceny erotyczne, bo te są najbardziej ryzykowne do pisania. Łatwo przekroczyć linię groteskowości)
      Co do wątków fabularnych to z M. staramy się, by nigdy nie było nudno (wiadomo, czasami trzeba walnąć jakimś "zapychaczem", żeby fabuła nie była zbyt "przerywana", ale z reguły staramy się wymyślać jakieś ciekawe wątki do tych "zapychaczy" :D)

      Jeszcze raz bardzo, bardzo, bardzo, bardzo dziękujemy za tak wspaniały komentarz <3
      Postaramy się nie zawieść w przyszłych rozdziałach (kolejny najprawdopodobniej w piątek :* )

      A. <3

      Usuń
    2. ŁOOOOOOOOOOO JAKI KOMENTARZ! :D Justyna ma konkurentkę:D
      Dziękujemy Ci, Kochana bardzo, bardzo, bardzo. Robimy, co możemy, żeby nie można było nam zarzucić nieoryginalności i naprawdę cieszymy się, że ktoś to dostrzega!:) Co do stylu pisania, to rozdział jest wielokrotnie sprawdzany i poprawiany (nawet po wstawianiu go na bloga) przez nas dwie, bo też nie lubimy czytać czegoś, co ma dużo błędów stylistycznych, ortograficznych, czy rzeczowych:)
      Hahahhah, nie musisz się tłumaczyć, że nie jesteś zboczeńcem, my sobie ostatnio tylko żartowałyśmy nazywając tak Justynę i Talę, ale tak naprawdę same, czytając jakieś inne ff, czy książki absolutnie nie stronimy od takich scen, tylko na nie czekamy:D

      Jeszcze raz dziękujemy za ten boski komentarz,
      buziaki,
      M. xx

      Usuń
    3. W PIĄTEK ? o boże, boże.. jak się oddycha ? ;oo Nie dziękujcie <3 po prostu musiałam napisać moje odczucia, ale to jeszcze nie wszystkie,bo mogłabym jeszcze bardziej się rozpisać i nie wiem czy moj komentarz nie byłby dłuzszy od rozdziału xd haha ^^ Nie no, widać jak się staracie i jak najbardziej te starania nie idą na marne :) I jak dla mnie to stylistyka jest jak najbardziej ok, ale ja się tam nie znam takze xd a jak uważacie, że to jeszcze nie jest super ambitna stylistyka to ja się boje co by było, gdyby była (chociaż i tak jest ^^ ) :D I co do scen erotycznych to sie zgadzam, ze trudno sie je pisze, bo nie fajnie by było jakby wyszły jak jakies sceny z pornola xd I gdzie tam konkurencja dla Justyny, nie zamierzam jej pobijać, bo mnie jeszcze udusia haha :D Tylko tak uznałam, że moj kom. to będzie dodawał Wam motywacji <3 Dobra, bo znowu sie cos rozpisałam xd
      Buziaki dziewczyny xx

      Usuń
    4. Gośka moją konkurencją? :D Hahaha ^^ Nieee, ja się z tym nie zgadzam! ;3
      Po pierwsze namówiłam ją do tego, żeby przeczytała i chwała jej za to, że w końcu się mnie ta menda posłuchała <3
      Po drugie im dłuższe komentarze tym lepiej, prawda? A teraz będzie czytać komentarze dwóch niezbyt stabilnie psychicznie przyjaciółek zwłaszcza gdy przeczytamy JUTRO (aiwhdiaklwdigbchdgkashgdssdbdxakljgkwsjdgsvlsgajqazgskjld) nowy rozdział i zaczniemy go komentować, oho no to powodzenia w czytaniu życzę haha :D
      Odnośnie tego, że jutro ma się pojawić rozdział:
      OSZ MATKO CHYBA ZATAŃCZĘ CZACZĘ, POTEM MAKARENĘ, FLAMENKO I POLONEZA *-*
      Przyjdę ze szkoły, w końcu dłuższy weekend i jeszcze taka niespodzianka ;o
      Gośka, będziemy umierać <3
      Kocham was jejuu kocham to ff i co najważniejsze i powinnam napisać na samym początku - zgadzam się w 10000% z pierwszym komentarzem Gośki <3
      Lepiej bym tego wszystkiego chyba sama nie ujęła :D
      A dodam jeszcze, że ona nie lubi czytać nieskończonych ff więc naprawdę baaaardzo musiało jej się spodobać TTD :)
      Dobra, w sumie to nie mój komentarz, więc nie będę się rozpisywać :D
      Ale jeszcze taka mała ciekawostka ;3
      Nigdy nie komentowałam tak rozlegle niczego. Nie wiem co mi się stało haha XD
      dobra, serio koniec ;)
      Do jutra.!! xx <3

      Usuń
  10. Hahahahahaha :D dokładnie ^^ ale ej..sama jesteś niezrównoważona psychicznie xd albo moze ja tez... hah :D Ale tak to prawda,ze nie lubie czytać nieskonczonych ff, bo nienawidzie czekac, ale to jest takie boskie, że musiałam złamać tą regułę <3 Dobra to tyle, pozostaje czekać na rozdział :)
    Ily xx
    Ps. za tą mendę oberwiesz !

    OdpowiedzUsuń