wtorek, 17 lutego 2015

54. Loving can mend your soul

Lekko czerwony czcionek! :D 


Loving can mend your soul



Milena

      Tego nie dało się opisać słowami. Moment, w którym Harry otworzył oczy, wypowiedział pierwsze, od kilkunastu dni, słowa, wyciągnął rękę by mnie przytulić. Naturalnie nie mogłam powstrzymać łez, które tym razem okazały się objawem rozsadzającego mnie szczęścia. Opadłam w jego ramiona, śmiejąc się i płacząc jednocześnie, a on nie puszczał mnie aż nie uznałam, że czas się odsunąć. 
      - Co się stało? - zapytał, wskazując na aparaturę wokół siebie i kable podłączone do jego żył. Otarłam łzy i pociągnęłam nosem, niezdolna jeszcze przez chwilę do wypowiedzenia słowa. Wreszcie wzięłam głęboki oddech i ujęłam jego dłoń w swoją. Wiedziałam, że powinnam zawołać lekarzy, ale potrzebowałam chwili. Nie mogłam pozwolić im popsuć tego momentu.
      - Co pamiętasz? - odpowiedziałam pytaniem, a on pokręcił głową i zmarszczył brwi, skupiając się na swoich wspomnieniach. 
      - Że wygrałem wyścig. Potem jechałem do warsztatu i rozmawiałem z mechanikiem… To on? Postrzelił mnie? - przeskanował spojrzeniem swoje ciało, jakby szukał rany od kuli. Zacisnęłam wargi i uśmiechnęłam się słabo.
      - Nie, Harry. Miałeś wypadek - odparłam, przykładając jego dłoń do swoich ust, co, w ostatnich dniach, stało się moim przyzwyczajeniem. Harry zamrugał szybko i skrzywił się, jakbym opowiadała mu o zupełnie niezrozumiałych rzeczach. 
      - Ja nie mam wypadków. Kto był za to odpowiedzialny? - warknął, a jego złość wywołała niekontrolowany ruch, który skończył się syknięciem bólu i chwyceniem się za niezrośnięte żebra. 
      - Uspokój się, jesteś jeszcze mocno poobijany. - położyłam mu płaską dłoń na klatce piersiowej, a potem sięgnęłam nią do jego policzka, głaszcząc uspokajająco. Zamknął oczy na krótką chwilę, ale jego szczęka wciąż była zaciśnięta. 
      - Kto to zrobił? - zapytał nieco ciszej, a mnie żołądek związał się w mały supełek. Nie mogłam powiedzieć mu prawdy, jeśli nie chciałam narażać bezpieczeństwa Phoebe. Calum miał rację, to wywołałoby wojnę. Nikt oprócz mnie, Kornelii i Phoebe o tym nie wiedział i wszystkie trzy uważałyśmy, że tak właśnie powinno zostać. 
      Oblizałam powoli wargę i spojrzałam gdzieś w bok, nie będąc w stanie na niego spojrzeć. 
      - Nie wiemy… - szepnęłam, wkładając kciuk w zęby i przygryzając go nerwowo. 
      - Ściemniasz. - stwierdził Harry osłabionym głosem, jakby próbował uniknąć kłótni. A może to przez leki i jego stan… Westchnęłam ciężko i odwróciłam w jego stronę głowę, by przyjrzeć mu się uważnie. Był blady, jego loki lepiły się do spoconego czoła, a ból połamanych kończyn wyraźnie dawał o sobie znać. 
      - Zawołam lekarza. Powinnam zrobić to już dawno. - szepnęłam, wstając z krzesła, ale on nie puścił mojej dłoni, zatrzymując mnie nagle. 
      - Kto to zrobił? - powtórzył swoje pytanie, mrużąc groźnie oczy. Nie tak wyobrażałam sobie jego pobudkę. Nie chciałam się kłócić po dwóch tygodniach obaw o jego życie. Przełknęłam ciężko ślinę i pochyliłam się nad nim, zamykając mu usta delikatnym pocałunkiem. 
      - Nie wiemy. Harry, potrzebujesz lekarza. Musimy się upewnić, że nam znowu nie zaśniesz - szepnęłam, głaszcząc go palcem po policzku. Jego oczy błądziły szaleńczo po mojej twarzy. Był skołowany, przez co spodziewałam się następnego pytania.
      - Ile czasu byłem nieprzytomny? - szepnął, a w moich oczach ponownie stanęły łzy. Otarł je szybko, patrząc na mnie uważnie. - Dziecino? - załkałam, słysząc zdrobnienie i uświadamiając sobie jak bardzo za nim tęskniłam. Jak mogłam się z nim kłócić, gdy prawie umarł? Jak mogłam na to pozwolić? Jego głos, choć wciąż zachrypnięty, sięgał moich uszu, tak, jak prosiłam o to los przez ostatnie kilkunaście dni. Jego zielone oczy patrzyły na mnie z tą samą miłością, która wcześniej wzbudzała we mnie niezrozumiałą niezręczność. 
      Sięgnęłam ponownie wargami jego ust, by odciągnąć swoje myśli od smutnego widoku nieprzytomnego Harry’ego. Pocałował mnie delikatnie, lekko, ale po chwili zacisnął powieki z sykiem bólu, więc odsunęłam się od niego pospiesznie. 
      - Przepraszam. - mruknęłam, a on tylko pokręcił głową, siląc się na słaby uśmiech. - Ponad dwa tygodnie, Harry… - dodałam, odpowiadając na jego pytanie. Łzy utorowały już sobie drogę na moje policzki, przez co skarciłam się w myślach. W ostatnich dniach zamieniłam się w płaczliwą katastrofę. 
      Harry kiwnął wolno głową. Jego twarz ponownie wykrzywił wyraz bólu, któremu, tym razem, towarzyszyło głośne jęknięcie. Przez moje ciało przelała się fala zdenerwowania, więc nacisnęłam pospiesznie przycisk, przywołujący lekarza. Harry w tym czasie zdążył chwycić się za bok i przeklął wulgarnie. 
      - Harry… - powiedziałam cicho, obawiając się go dotknąć, by nie wyrządzić mu większego cierpienia. Oddychał teraz głęboko i szybko, a z jego szyi spływały kropelki potu. 
      - W…W porządku. Chyba mój organizm zrozumiał, że już nie śpię… - wysapał, wciskając głowę w poduszkę i zaciskając powieki. Wtedy do sali wbiegł doktor Jones z pielęgniarką u boku. Ocenił szybko sytuację, a gdy zobaczył, że Harry się obudził, uśmiechnął się szeroko i kiwnął do mnie głową. Potem zabrał się za badanie Harry’ego i ocenianie stanu sytuacji, przez co zostałam zepchnięta na bok, zdana na przyglądanie się jego pracy. 
      Harry został wreszcie przeniesiony do sali, w której każdy mógł go odwiedzać bez pozwolenia lekarza. Jego stan się ustabilizował i czekaliśmy na wypisanie go ze szpitala. Niestety, potrzebowaliśmy na to nieco więcej czasu, ale dzięki temu mogłam unikać częstych spotkań z Kornelią. Dalej miałam jej za złe, że powiedziała Calumowi o moich zamiarach. Wciąż tliła się we mnie żądza zemsty za to, co stało się Harry’emu. W duchu postanowiłam, że Ashton miał zapłacić za swoje czyny. Musiałam tylko obmyślić dobry plan działania. 
      Przez pierwsze kilka dni po przebudzeniu, Harry był na mocnych lekach, które znacznie ograniczały jego zdolności poznawcze. Zapominał wiele faktów z naszej historii, często zachowywał się jak pijany, co mogło być zabawne, choć zaczęłam już tęsknić za swoim wrednym, mrocznym Harrym. Nie wiedziałam, że kiedyś to powiem. Że kiedyś będę modlić się o życie tego wrednego typa, który oskarżył mnie o bycie łatwą już pierwszego dnia naszej znajomości. Kto by pomyślał, że kilka miesięcy później będę siedzieć przy jego łóżku, myśląc o tym, jak bardzo jestem w nim zakochana. 
      Dzień przed wypisaniem Harry’ego siedziałam z nim na łóżku, oparta plecami o jego tors i bawiłam się jego długimi palcami. Harry trzymał w wolnej ręce egzemplarz Psa Baskerville’ów i czytał cicho, otulając moje uszy swoim zachrypniętym głosem. Słuchałam słów Conana Doyle’a, pamiętając, jak czytałam tę książkę po raz pierwszy i uśmiechnęłam się do siebie. Z ulgą przywitałam spokój, który gościł od niedawna w moim sercu. 
      Zwilżyłam powoli wargi, a potem, wpatrując się z napięciem w dużą dłoń, wyszeptałam: 
      - Kocham cię… - Harry zamilkł w sekundę i przez chwilę w powietrzu słychać było tylko nasze spokojne oddechy. Był to pierwszy raz od czasu jego pobudki, gdy odważyłam się to ponownie z siebie wydusić. Wciąż przychodziło mi to z trudem, ale wreszcie byłam pewna tych potężnych słów. Nie okłamywałam już siebie ani jego. Kochałam Harry’ego całym sercem i jeśli miał to być facet, który złamie mi serce, niech tak będzie. Czas skończyć ze strachem spowodowanym przez mężczyzn, którzy zawiedli mnie w moim życiu. Nie wszyscy byli tacy sami. Szczególnie Harry. Nie przeszkadzało mi, że był przestępcą, nie przeszkadzało mi, że zabił, że handlował nielegalną bronią i narkotykami, bo zrozumiałam wreszcie świat w którym żył. Rozumiałam ich zasady, rozumiałam więź jaka łączyła tych chłopaków, rozumiałam szacunek, jakim darzyli kobiety i rozumiałam powód, dla którego to robili. Można sobie wmawiać, że pieniądze nie są ważne, ale w sekrecie każdy chciałby żyć w takim luksusie, w jakim żyją Harry i jego przyjaciele. W jakim od jakiegoś czasu żyłam i ja. 
      Harry odłożył powoli książkę na półkę przy łóżku i poruszył się pode mną. Położył palec na mojej brodzie po czym odwrócił moją głową do siebie, przez co napotkałam mój ulubiony odcień zieleni. 
      - Powiedz to jeszcze raz - szepnął, przygryzając wargę i patrząc w oczekiwaniu na moje usta, jakby chciał wyłapać wszystko, co miało z nich wyjść. Zamrugałam szybko i przeczyściłam cicho gardło. 
      - Kocham cię - mruknęłam, z napiętym każdym mięśniem. 
      - Jeszcze raz - jego twarz zbliżyła się do mojej, a na ustach poczułam jego ciepły, miętowy oddech. 
      - Harry - wykręciłam nerwowo palce, czując się coraz bardziej niekomfortowo. Kącik jego ust powędrował w górę, a moim oczom ukazał się uroczy dołek w policzku. 
      - Jeszcze raz - rozkazał tonem nieznoszącym sprzeciwu. Wzięłam więc głęboki oddech i wyszeptałam z największą determinacją, na jaką było mnie stać:
      - Kocham cię. - miękkie usta dotknęły moich warg i przyjęłam głodny, czuły pocałunek Harry’ego. Jego ręce nie były już ograniczone przez rurki, a kości niemal się zrosły, więc już po chwili znalazłam się pod nim, a moja szyja była obsypywana namiętnymi pocałunkami. 
      - A już myślałem, że mi się to śniło - mruknął. Słyszałam, że się uśmiechał. Poczułam chłód na brzuchu, gdy moja bluzka została przez niego podniesiona w górę, a duże dłonie ujęły moje piersi. Parsknęłam śmiechem i skierowałam jego twarz ku swojej, by móc spojrzeć w jego pociemniałe, głodne oczy. 
      - Harry, jesteśmy w szpitalu - skarciłam go, kręcąc z dezaprobatą głową. 
      - Nic mnie to nie obchodzi, nie miałem cię przez miesiąc. 
      - Z czego połowy nie pamiętałeś - zaśmiałam się i poczułam, jak mój stanik rozluźnia się, odpięty przez sprawne palce. 
      Gorąco buchnęło we mnie niespodziewanym płomieniem. Przez cały ten czas nie myślałam o tak przyziemnych sprawach, jak seks. Najważniejsze dla mnie było zdrowie Harry’ego, lecz teraz, gdy już czuł się dobrze, a większość leków miał odstawioną, ten pomysł nie wydawał się taki zły. Problemem były wiecznie otwarte drzwi sali, w której się znajdowaliśmy i dziesiątki ludzi na korytarzu za nimi. 
      Nie zdążyłam podzielić się z Harrym swoimi wątpliwościami, bo moja koszulka już znalazła się na podłodze, a stanik właśnie zsuwał się z moich ramion. Pieprzyć to, pomyślałam i wpiłam się ustami w te głodne wargi, pociągając przy tym za krawędź szpitalnej białej koszulki Harry’ego. Chwilę później leżał już na mnie nagi od pasa w górę, a ja czułam na swojej skórze jego twarde mięśnie. Długie palce dostały się sprawnie pod materiał moich legginsów i majtek, rozbudzając namiętność, o której już prawie zapomniałam. Przeklęłam głośno i zacisnęłam zęby na doznania, w które właśnie wprawiał mnie Harry. Czułam na brzuchu jego rosnącą męskość, więc chwyciłam ją zachłannie i zaczęłam poruszać w górę i w dół, wywołując u niego niskie warknięcia. 
      - Pan Styles, O BOŻE - znieruchomieliśmy nagle, gdy do sali weszła niska pielęgniarka, w której ręce znajdował się plik papierów. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, gdy, nad ramieniem Harry’ego, dojrzałam jej szeroko otwarte usta i oczy. Po pierwszej fali szoku zasłoniła ręką oczy i zaczęła wycofywać się powoli z pomieszczenia. 
      - Przepraszam, przepraszam, wrócę później, przepraszam, przepraszam! - powtarzała głośno aż wreszcie zatrzasnęły się za nią drzwi, a my z Harrym spojrzeliśmy na siebie, on uśmiechnięty szeroko, a ja przerażona. 
      - Złaź - skarciłam go i popchnęłam, przez co opadł obok mnie na łóżku i zaśmiał się głośno. 
      - Oj, dziecino! Teraz już na pewno tu nie wróci, chodź, dokończmy to - jęknął, gdy sięgałam przez łóżko do podłogi, by pochwycić swój stanik. Prychnęłam na niego, nie mogąc przetworzyć wstydu, który właśnie przedzierał się przez moją głowę, ale po chwili znów poczułam na sobie ciepłe dłonie, które ujęły delikatnie moje, wciąż nagie piersi. Powolne pocałunki pozostawiły wilgotne ślady na moim ramieniu i szyi, przez co wola dosięgnięcia ubrań, leżących na podłodze, słabła z każdą sekundą. Odchyliłam głowę, dając Harry’emu lepszy dostęp, a potem znów poczułam palec na swoim najczulszym miejscu. 
      - Widzisz? Wcale nie chcesz przestać - mruknął mi do ucha, a potem rzucił mnie nagle na łóżko i zdarł ze mnie legginsy z energią, której nie spodziewałam się po chłopaku, który jeszcze niedawno nie był w stanie podnieść się samodzielnie na łóżku. Jęknęłam głośno, a potem zagryzłam wargę, przypominając sobie, że wciąż byliśmy w szpitalu, gdy Harry wszedł we mnie jednym nagłym ruchem. Niedorzeczność tej sytuacji sprawiała tylko większe podniecenie. Zauważyłam, że ciągnęło mnie do niedozwolonych rzeczy i fakt, że właśnie uprawialiśmy seks w szpitalnej sali tylko dodał pikanterii do tego, co właśnie się działo z moim ciałem. 
      - Powiedz to - rozkazał Harry, którego ruchy były szybkie, gwałtowne, jakby długa rozłąka zniecierpliwiła go do granic możliwości. Uśmiechnęłam się, co przyszło mi z trudem przez fale cudownego doznania, w które mnie sprowadzał. Oddychałam szybko, próbując zebrać się w sobie, aż wreszcie wyszeptałam z wysiłkiem:
      - Kocham cię - a potem jęknęłam głośno, co Harry zagłuszył głębokim pocałunkiem. 
      - Ja ciebie też, dziecino - szepnął, po czym już się nie odzywał, omamiony podnieceniem, a do sali nie weszła żadna nieproszona pielęgniarka. 


*** 
      Widok Harry’ego w moim mieszkaniu sprawiał, że miałam ochotę skakać ze szczęścia. Nie mogłam zliczyć ile razy go całowałam, ile zaciągnęłam do sypialni, ile słów z nim zamieniłam, by móc nacieszyć się jego towarzystwem. Nie uszło jego uwadze, że było coś nie tak między mną a Kornelią, ale zbywałam jego pytania wymijającymi mruknięciami. Kornelia próbowała co jakiś czas namówić mnie do rozmowy, ale nie miałam na to ochoty. Coś nie pozwalało mi jej wybaczyć tego, co zrobiła.
      Niestety, kilka dni po wyjściu Harry’ego ze szpitala musiałam udawać, że nie gniewałam się na przyjaciółkę, ponieważ Liam i Caroline urządzili przedślubną kolację w Irresistible. Mieli się pobrać już w przyszłym tygodniu, a ja nie mogłam być bardziej podekscytowana. Zastanawialiśmy się z Harrym nad prezentem, ale wciąż sprzeczaliśmy się nad kolejnymi pomysłami, przez co nie mogliśmy dojść do porozumienia. Całe szczęście, mieliśmy jeszcze tydzień. 
      Usiedliśmy wszyscy przy dużym stole: Caroline i Liam na środku, obok Liama usiadł Zayn, któremu towarzyszyła czarnowłosa Silvia, a obok Caroline Phoebe, trzymająca z czułością dłoń Nialla. Postarałam się, by usiąść obok Louis’ego zamiast Kornelii, co umożliwiłoby mi lepsze udawanie, że wszystko w porządku, a potem skupiłam całą swoją uwagę na narzeczonych. Zauważyłam, że przy stole było jeszcze kilka wolnych miejsc, więc domyśliłam się, że miało przyjść więcej osób. Może ktoś z rodziny Liama lub Caroline? 
      - Dobra! Nie wiemy czy reszta gości się zjawi, więc zacznijmy! - zawołał Liam, a Caroline spojrzała na niego z czułością i uśmiechnęła się szeroko. Niall ziewnął szeroko, a Liam rzucił w niego zaczepnie chusteczką. 
      - Ej! Nie zachowuj się jak świnia w mojej restauracji! - skarcił go blondyn. Liam prychnął ostentacyjnie i pokręcił głową ze śmiechem. 
      - To nie ziewaj jak prosiak. - odgryzł się, przez co został mu pokazany środkowy palec. 
      - Jest kilka spraw do omówienia. Skoro nasza śpiąca królewna raczyła się obudzić, mieliśmy czas poprosić ją o udostępnienie swojego cudownego domu do naszej ceremonii - Liam wyszczerzył do Harry’ego zęby, a ja uśmiechnęłam się szeroko. Tak, obiło mi się o uszy, że ślub miał się odbyć w willi Stylesa, ale przez moje zaabsorbowanie Harrym nie zwracałam na te informacje uwagi. 
      - Milena, sprawa do ciebie. - odezwała się Caroline, a ja spojrzałam na nią zaskoczona. - Kornelia zgodziła się zaśpiewać, ale nasza firma dekorująca trochę nas zawiodła…
      - TROCHĘ?! Spierdolili na tydzień przed ślubem! - warknął Liam i przekręcił oczami. Zayn poklepał go zabawnie po plecach i zaśmiał się wesoło. 
      - Spokojnie, przyjacielu, ty masz się martwić o inne rzeczy - powiedział, a Liam uniósł jedną brew i spojrzał na niego najbardziej morderczym wzrokiem, na jaki było go stać. Caroline odkaszlnęła głośno i rzuciła im karcące spojrzenie, przez co obaj wyprostowali się w swoich krzesłach i uśmiechnęli krzywo. Jakim cudem tak różne osoby mogły się tak dobrze zgrać? Pytanie… Spójrz na siebie i Kornelię… Nagle zrobiło mi się smutno, że moja relacja z przyjaciółką wisiała na włosku. Kochałam ją, jak siostrę i nie chciałam, by to, co budowałyśmy przez kilka lat popsuło się przez jedną głupią sprawę. Obie zawiniłyśmy… Porozmawiam z nią po kolacji…
      - Tak czy inaczej. W końcu jesteś projektantką wnętrz. Pomyśleliśmy, że może też czułabyś się dobrze w takich dekoracjach? Jeśli nie, zrozumiemy. Ale potrzebujemy kogoś do udekorowania holu i ty wydajesz się najodpowiedniejszą osobą… - powiedziała Caroline, uśmiechając się do mnie zachęcająco. Ścisnęłam rękę Harry’ego i wyszczerzyłam zęby. 
      - No jasne! Od jutra się za to zabiorę! - zawołałam entuzjastycznie, a ona i Liam rozpromienili się nagle i odetchnęli z ulgą. 
      Spojrzałam na Kornelię, która miała spuszczony wzrok i zdawała się nie przysłuchiwać rozmowie. Zmarszczyłam brwi, niepewna co mogło ją gryźć. Chodziło o mnie? Nie… Nawet z naszą kłótnią w tle, potrafiłam słyszeć śmiech, dochodzący z jej sypialni. Zwróciłam swój wzrok na Louis’ego, gdy Caroline i Liam zaczęli omawiać z Niallem i Zaynem warunki wieczoru kawalerskiego. Dłonie mojej przyjaciółki i jej chłopaka nie były splecione, jak miały to w zwyczaju, a Louis siedział napięty, zaciskając wyraźnie szczękę. Pokłócili się? Zdążyłam już zauważyć, że przez ostatnie kilka dni Louis nie odwiedzał nas tak często, jak zwykle, ale co jakiś czas słyszałam dźwięki, które przekonywały mnie o ich dobrej, wręcz wspaniałej relacji. Czasami aż miałam ochotę im przerwać, bo Kornelia potrafiła jęczeć głośniej niż zwykle. 
      Byłam skołowana. Chciałam wiedzieć, co działo się pomiędzy tą dwójką, ale nie mogłam przez ciche dni między mną i Kornelią. Westchnęłam lekko i powróciłam wzrokiem do narzeczeństwa, którzy omawiali kolejne punkty z listy rzeczy potrzebnych na ślub. Kolor sukienek druhen, godzinę ceremonii, liczbę gości i ich umiejscowienie przy stołach. 
      Ziewnęłam w połowie listy, próbując zrobić to mniej ostentacyjnie niż Niall, a potem ożywiłam się nagle, gdy do restauracji weszło kilka osób. Gdy tylko je zobaczyłam od razu zrozumiałam, że to dla nich zostały ustawione dodatkowe miejsca przy stole. Louis napiął się obok mnie, a na jego szyi pojawiła się gruba żyła. Dopiero wtedy sięgnął po dłoń Kornelii i przyciągnął ją ostentacyjnie do ust. Nie mogłam powstrzymać uśmiechu. Moja przyjaciółka natomiast patrzyła z przerażeniem na przystojnego Japończyka, który właśnie stanął przy stole i przywitał się kulturalnie ze wszystkimi. Wskazał miejsce swoim trzem towarzyszom, wśród których poznałam tylko jednego z pamiętnej kolacji, na której Louis dał pokaz swojej zazdrości. 
      Ciemne oczy Kaitō ulokowały się nagle na Kornelii. Obszedł stół i stanął przy jej krześle, wyciągając rękę. 
      - Kornelio… Jesteś piękniejsza niż zapamiętałem. - wszystkie oczy zwróciły się ku mojej przyjaciółce i Louis’emu w oczekiwaniu na reakcje obojga. Niebieskie oczy dziewczyny rozszerzyły się w zdziwieniu, gdy wstała i spojrzała z obawą na swojego chłopaka. W momencie, w którym Kaitō ucałował jej dłoń, Louis podniósł się z krzesła z cichym warknięciem i objął Kornelię w pasie. Japończyk zamrugał zdezorientowany, oceniając szybko sytuacje, a potem uśmiechnął się ze zrozumieniem i kiwnął głową. 
      - Louis - podał Tomlinsonowi rękę, którą ten uścisnął, nieco zbyt mocno. 
      - Kaitō - odparł zimnym tonem. Ciemne oczy przeskakiwały z niego na Kornelię, aż w końcu Kaitō kiwnął głową i zaśmiał się podejrzanie cicho. 
      - Rozumiem - mruknął tajemniczo i usiadł na swoim miejscu. 
      Szykuje się ciekawe wesele… pomyślałam, patrząc, jak Louis siada obok Korneli, zaciskając mocno swoje palce na jej dłoni. 


#TTDff - HASZTAGUJMY JAK SZALONE! DOPROWADŹMY TEGO BLOGA DO 100 000 WYŚWIETLEŃ! :D 

KOCHAMY <3 

A. <3 & M. xx

37 komentarzy:

  1. Jestem pierwszą osobą, więc gratuluje pomysłu na bloga i czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Następny w ciągu tygodnia :*

      Usuń
  2. Kurde jak ja uwielbiam to jak Milena mówi Harry'emu że go kocha aww to jest takie piękne <3 tak strasznie stęskniłam się za tym ff, ale w końcu jest. Jak zwykle rozdział świetny. Czekam na next'a xx @Demon0Klaudia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie się odważyła ;D
      My też tęskniłyśmy! Ale już teraz rozdziały będą pojawiać się co najmniej raz w tygodniu :D

      A. <3

      Usuń
  3. Jaki rozdział <3 w sumie genialny jak zawsze :) @mortajuliana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękujemy :D super, że się spodobał :D

      A. <3

      Usuń
  4. Tyle czekałam! :* :** :* kocham was! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My Ciebie też! :D Kolejny już niebawem (w przeciągu tygodnia :D)

      A. <3

      Usuń
  5. Bardzo fajny rozdzial ;* Milena nie powinna sie tak gniewac na Kornelie ale oby sie pogodzily, czekam na nastepny, buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy :*
      Ta. Kłótnie nie sa fajne :D czekamy na zgodę!

      A. <3

      Usuń
  6. I'm in heaven *nuci* perfekcja tego rozdziału działa na mnie odurzająco! *^* Harry sie obudził i BA do tego funkcjonuje.. Nie jest warzywem! Dreams come True xd ja juz mam nadzieje ze dacie temu bidulkowi spokój.. Chociaż na chwile bo cały czas mu sie cos dzieje ;( a dobra dobra! 'Kocham Cie' Mileny.. Chryste to wzbudziło we mnie jeszcze więcej emocji niz jak mowila to do wpolpzytomnego Harolda (;D jestem taka szczęśliwa..ochy achy! Jeszcze jak on jej tak kazał powtarzać to kółko i kółko.. Rozpływaaam sieee! <3! Wesele szykuje sie ciekawe widzę... Ale czegoś tutaj nie rozumiem.. Kornelia i Lou sa na siebie źli? A nie pogodzili sie przypadkiem (w ciekawy sposób btw!) to jest skakanie w czasie czy znowu cos sie stało? ;) tylko chce sie upewnić ;D Nooo nie wiem co więcej bym mogła dodać :D kocham ten rozdział (w szczególności dlatego ze duzo w nim Heleny xd) tak bardzo! Hmm kończę juz i do następnego rozdziału! Buźki!
    /D xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylisz sie :D pogodzili sie oczywiscie i było to kilka dni przed tym rozdziałem, ale wyjaśnienie ich zachowania pojawi sie pozniej :D wszystko w swoim czasie :*

      A. <3

      Usuń
  7. Jak minęła wycieczka?
    Cóż... Nie będę znowu wymieniać przymiotników, żeby to określić, ale podam jeden: Genialny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całkiem fajnie :D Ed cudowny i Ryan tez <3
      Dziękujemy, skarbie :*

      A. <3

      Usuń
  8. Woah się wyspałam xD i ten, ten, no, a rozdział! Super rozdział jak zwykle dziewczęta! Kocham i ciekawe o co chodzi z Kaito :/ czekam na nowy!+ jak było na Edzie?! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko sie wyjaśni :D
      A na edzie oczywiscie cudownie :D tylko czekac na kolejny koncert w Polsce <3

      Dziękujemy! :*

      A. <3

      Usuń
  9. Awww :3 Lou taki zazdrosny o Kornelkę :D BOŻE HARRY I MILKA LOVEEE <3 No wszystko cud miód dziewczyny. Czekamy na rozwój wydarzeń, coś czuję że będzie ciekawie ;) Kisses :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy nadzieje, ze bedzie ciekawie :D przygotowałyśmy kilka emocjonalnych wątków dla Was ;>

      Buziaki :*

      A. <3

      Usuń
  10. Ja pierdziele, pisałam komentarz przez jakieś 20 min, na jakieś 3 strony i nagle mi się usunął...po prostu świetnie..
    No dobra, po pierwsze chciałabym wam serdecznie pogratulować takiego bloga, jest naprawdę świetny. W piękny sposób opisujecie ich miłość niewinną,a zarazem zakazaną. Jest tak idealna,że aż poczułam się samotna... Czasami tak wczuwam się w emocje bohaterek tak jakbym to ja nimi była, kiedy Harry miał wypadek cały tydzień chodziłam zdołowana martwiąc się o niego... nie jest to normalne :)
    Przy tak wielu rozdziałach myślałam, że zaczniecie nudzić, w pewnym momencie zaczniecie pisać o niczym, ale na szczęście tak się nie stało. To jest wielka sztuka zaciekawić czytelnika i nie stracić go po tak długim czasie, także gratuluję.
    Zazwyczaj nie zostawiam komentarza, ale tutaj należały się słowa uznania.
    Pisarka ze mnie marna i nie znam się na tym, więc nie mnie to oceniać, ale jedna rzecz przykuła moją uwagę mianowicie, wydaje mi się, że źle odmieniacie imię Louisa np. "Zwróciłam swój wzrok na Louis’ego, gdy Caroline i Liam zaczęli(...)" powinno być Louis'a albo "wszystkie oczy zwróciły się ku mojej przyjaciółce i Louis’emu w oczekiwaniu(...)" -Louis'owi.
    Nie wiem czy ktoś wcześniej zwrócił na to uwagę i czy jest ona słuszna, ale miło by było gdybyście to uwzględniły przy następnym pisaniu.
    Życzę wam powodzenia w dalszym pisaniu, bo robicie to świetnie.


    Jeszcze mam do was jedno pytanko, jest mi trochę głupio, że zadaję je właśnie tutaj, ale tak naprawdę nie wiem gdzie indziej je zadać. Nie jestem wielką fanką One Direction (poza Harrym, bo jego oczywiście kocham), polubiłam ich po przeczytaniu waszego bloga i nurtuje mnie jedno pytanie, kto z zespołu z kim jest. Wiem coś o Lou i Eleanor i Zaynie i Perrie, ale nie wiem czy to nadal aktualne.

    No,ale już nie mogę się doczekać noweeeego rozdziaaaału. Aaaaa, czekam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do odmieniania imienia Lou - przy pełnym Louis 's' jest niemie dlatego wymawia sie jego imię lui/lułi-w zależności od akcentu :D. Gdyby była to wersja imienia przy ktorej wypowiada sie 's' to oczywiscie odmiana wyglądałaby tak jak mowisz. Nasz Lou jednak ma francuskie imię i podobnie jak u Luke'a nie odmieniamy Lukego bo tylko w pisaniu dodaje sie 'e' a nie w mowie tak u Louis'ego nie mówimy Louisa. Ale jest to kwestia sporna, my uważamy, ze tak wlasnie jest poprawnie.

      Dziękujemy za komplementy kochana, to cudowne, ze blog ci sie nie znudził i nawet zmotywował do komentarza 😍
      Co do par- louis oficjalnie jest z eleanor, Zayn zaręczony z partie, chodzą plotki, ze Harry jest z Nadine jakas tam (nie znam jej xD), liam jest z sophiam i ostatnio pojawiły sie plotki o tym, ze niall jest z mellisa jakastam xD nie ogarniam nazwisk tych dziewczyn :D
      Jeszcze raz dziękujemy, kochana :)

      A. <3

      Usuń
    2. Dziękuję bardzo za odpowiedź.
      Nie zdawałam sobie z tego sprawy i szczerze mówiąc nigdy o tym nie słyszałam, ale dziękuję, ze rozwialas moje watpliwosci. :)

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Okej, na poczatku przeprosze serdecznie za nie skomentowanie w dniu publikacji, lecz w tym tygodniu wrocilam do szkoly i mialam naprawde mase rzeczy do zrobienia, a i tak jeszcze ze wszystkim nie wyrabiam, ale powiem wam szczerze, ze chec przeczytania byla duzo silniejsza XD
    Rozdzial wprawil mnie w swietny nastroj, byl taki pozytywny. Oprocz kilku wzmianek o cichych dniach dziewczyn. Mam igromna nadzieje, ze gdy wreszcie szczerze porozmawiaja, pogodza sie i odbuduja kontakt.
    Jestem przeszczesliwa, ze wrocilyscie do momentu, gdy po raz drugi wyznala Harryemu milosc. No normalnie chyba lepiej zrobic nie moglyscie <3 w ogole spodobalo mi sie, jak zaczeli sie pieprzyc w szpitalu. Serio wspolczuje tej biednej pielegniarce XD z poczatku myslalam, ze ich oryczy, a tu prosze. Wycofala sie zawstydzona.
    Ojej. Slub. Juz sue doczekac nie moge <3
    Wybaczcie, ze tak krotkoo i w ogole. Jak na koncercie bylo? Xd
    kocham <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seks w szpitalu zawsze fajny! :D Chciałoby się przeżyć coś takiego :D Najlepiej z Harrym ;>
      Komentarzami się nie przejmuj! Ważne, że dajemy Ci rozrywkę i dalej chcesz czytać TTD :) A o szkołę trzeba zadbać, niestety xD

      Koncert super! Ed dał czadu, Ryan oczywiście też <3 Chciałoby się więcej <3

      A. <3

      Usuń
  13. Zostałaś nominowana do Liebster Award :) Gratulacje!
    Więcej informacji tutaj:http://jeden-moment-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. W końcu miałam czas, żeby przeczytać !
    Głupia szkoła ;/
    Ale za to super rozdział! *-*
    I było trochę czerwonej czcionki ... no dobra, różowej ;3
    I ten fragment był mega hahahah tyle śmiechu jak weszła ta pielęgniarka XD
    To był hardcore, uprawiać sex w szpitalu ^^
    Ale potem się działo...
    Po pierwsze... Kaito wrócił! Ten Japończyk, który jest bardzo przystojny ale ja wciąż wyobrażam go sobie jako grubego, starszego faceta :D
    No i ślub !
    Ale nie wiem po co oni zapraszali tych Japończyków do siebie na to spotkanie?
    Po co? Przecież ono dotyczy ślubu, więc co mogliby robić?
    I z tego, co czytałam to Milena chce porozmawiać z Kornelią
    Mam nadzieję, że się pogodzą, bo ta cisza między nimi jest dobijająca ;c
    No i nie wiem, coś się dzieje między Lou a Kornelią?
    Przecież jest dobrze, więc czemu mi się wydawało jakby coś było na rzeczy?
    Ahh znowu mam tyle pytań ;<
    Ale i tak kocham ten rozdział bo Milena znowu powiedziała "kocham Cię" do Harry'ego i to było takie sweeeeeeet <3
    KOCHAM. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedne jesteście z tą szkołą ;( Ja mam jeszcze tydzień wolnego, ale potem będę się z Wami solidaryzowała :D
      A po co zapraszali? Dowiesz się w następnym rozdziale :D
      I o Milenie i Kornelii też
      I Lou i Kornelii też! :D UOAH tyle informacji w nowym rozdziale :D
      też kochaaam!

      A. <3

      Usuń
  15. Właśnie skończyłam czytać dotychczasowe rozdziały, no i jestem pod wrażeniem, bo jest to świetne ff.dziwię się, że dopiero teraz znalazłam.../HeheheherbataXD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Lepiej późno niż wcale :D

      Buziaki <3

      A. <3

      Usuń
  16. Witam i kłaniam się nisko xdd trafiłam na waszego bloga 5 dni temu i z ręką na sercu moge powiedzieć że to jest najlepsze opowiadanie z 1D jakie w życiu czytałam jesteście niesamowite i aaaaaaa teraz zdalam sobie sprawe że sie rozdziały skończyły i jak reszta trzeba czekać na kolejny ehhh i mam do was głupie pytanie no bo czsem mam niezłe pomysły co ciekawego mogłybyście dodac do rozdzialu sama troche pisze i to tylko dla siebie ahh jeju jakie wy ahhh jeju moja wypowiedz nie ma sensu no cuż (poprosze o wpierdolenie mi słownikiem) // pozdrawiam wasza nowa wierna czytelniczka (która was pokochała) ally

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy Kochanie! Nawet nie wiesz, ile to dla nas znaczy! :***
      Rozdziały pojawiają się regularnie, więc okres czekania nie jest aż tak długi:D

      Buziaki,
      M.xx

      Usuń
  17. boże, to opowiadanie wywołało we mnie podobne emocje co youngloovers.blogspot.com !!! nie mogę wydobyć z siebie wielu słów, zabiłyście mnie tą historią!

    OdpowiedzUsuń